Wyniki wyszukiwania dla zapytania: Teodozjusz Wielki

archeo_gda napisał:

> hm Stylichon... zawsze mnie intrygowala myśl, czy on naprawdę byl Wandalem,
czy
>
> też to jedna z kalumni którą na niego rzucono... ======================
Nie jestem historykiem i mogę tylko powt. za tłumaczką Klaudianusa, która też
zaczerpnęła swoją wiedzę z innych opracowań..."Stylichon (Stylico Flavius) ur.
prawdopodobnie w r. 359 pom Chr.., niekoronowany regent Zachodniego Cesarstwa,
po śmierci Teodozjusza Wielkiego. Jeden z najgenialniejszych przywódców i
dyplomatów rzymskich schyłku okresu cesarstwa,..." (fragm. z komentarza do "O
drugim Konsulacie...." w przekłdzie B.Olejniczak).
Ave Roma.


Gość portalu: Teodozjusz. napisał(a):

> Wyjaśnię, jak zwykle swój naród. Tęsknota i obowiązek rzadko chodzą w parze.

Naród, jak każda wspólnota, zakorzeniony jest w przeszłości. Jest wspólnotą
pokoleń, które zastany świat otrzymują od swoich poprzedników niekiedy
kosztem wielkich wyrzeczeń i poświęceń i mają obowiązek przekazać go w jak
najlepszym stanie pokoleniom następnym. Jednym z obowiązków, które na nich
ciąży, jest uczczenie swoich bohaterów. W Polsce, w której przez pół wieku
wymazywano o nich pamięć, ciągle jeszcze jest w tej sprawie wiele do
zrobienia.

Postaraj sie przeczytacv ze zrozumieniem panie kolego Mariuszu, czy tez
Teodozjuszu czy tez Wojciechu.

Przyczyny upadku Rzymu należy szukać w zaniku tożsamości.
Za epoki hellenistycznej grekiem mógł zostać każdy, kto nauczył się
zwulgaryzowanego dialektu greckiego koine. W późnym Rzymie cesarskim obywatelem
był każdy wolny mieszkaniec imperium. Nikogo nie dziwiło więc, że germański
barbarzyńca zostawał dowódcą legionu. Pod koniec imperium Germanie przestali
nawet zmieniać swoje imiona na rzymskie.
Tym rakiem zaniku tożsamości był kosmopolityzm - utrata umiejętności
samodefiniowania ludzi, którzy nie czują sie zwiazani z rodzimymi symbolami i
sposobem myślenia.
To co relatywne stało się absolutne; to co absolutne stało się relatywne...
Rzymianie pozwolili stawiać świątynie np. Kybele i Izydzie (w imię tolerancji)
i wkrótce przestali wierzyć w cokolwiek.
Tolerancja, kosmopolityzm i wielokulturowość nie sa bowiem wyrazem siły, lecz
słabości.
I doczekali się.
Właściwy koniec końców nastał w 380 roku (śmierć cesarza Teodozjusza Wielkiego,
ostatniego władcy nad całym Imperium Rzymskim).
Potem było już z górki: np. 410 - zdobycie Rzymu przez Gotów pod wodzą Alaryka,
455 - Wandalowie łupią Wieczny Rzym pod wodzą Genzeryka, by w końcu: w 476 wódz
Ostrogotów pozbawia władzy ostatniego cesarza w zachodniej części imperium
Romulusa Augustulusa.

Dwie korekty:

dafpos napisała:

> Właściwy koniec końców nastał w 380 roku (śmierć cesarza Teodozjusza
Wielkiego,

archeo_gda: Teodozjusz Wlk. zmarł w styczniu 395 r.

> 455 - Wandalowie łupią Wieczny Rzym pod wodzą Genzeryka, by w końcu: w 476
> wódz Ostrogotów pozbawia władzy ostatniego cesarza w zachodniej części
> imperium Romulusa Augustulusa.

Jeżeli mowa o Odoakrze to on raczej nie był Ostrogotem (na ogól uważa się że
pochodził z plemienia Skirów, spotkałem też wersję że Herulów, ale o
Ostrogatach na pewno nie było mowy. Wódz Ostrogotów Teodoryk położył kres
władzy Odoakra nad Italią (i podobno osobiście go zamordował) ale to nastąpiło
w Rawennie w roku 493.


to w starozytności wymyślono, że lepiej jest zachować okruchy przeszłości,
nawet kiedy przedmioty tracą znaczenie użytkowe. Np. światynie pogańskie.
teiodozjusz wielki nakazał aby chronić te świątynie które mają duże znaczenie
artystyczne, zabytkowe. Mialy zostać zachowane, a ludzie mieli je po prostu
zwiedzać... niestety współwyznawcy Teodozjusza praktycznie wszystkie świątynie
dawnych bogó zniszczyli...
Pozdr

Wydaje sie, ze urodziny to nie jest zydowski wymysl

biblia.webpark.pl/urodziny.htm
Zostal chyba rozpowszechniony w Rzymie a przejety od perskich wyznawcow
Mitry. Kult Mitry rozpowszechnil sie w Rzymie od I w p.n.e i trwal az do IV n.e.
kiedy to zostal wypleniony przez Teodozjusza I Wielkiego.

Dzisiaj Zydzi obchodza jednak urodziny, nawet pobozni tyle, ze ci
wg. kalendarza hebrajskiego.

Najbardziej uroczystym dniem urodzin dla chlopaka jest 13-sty. Obchodzi wtedy
uroczystosc wstapienia w wiek meski - bar micwa.
Dziewczeta obchodza takze bat micwa w 12-te urodziny ale o wiele mniej
uroczyscie.
Nie jestem jednak pewnien na 100% czy swieta te zwiazane sa z urodzinami. Na
pierwszy rzut oka tak bo chodzi o ukonczenie pewnego wieku.

Masz racje, ze poczatek kk mozna zdefiniowac na czas rzadow Konstantyna
Wielkiego (IV wiek). Z poczatku (wiek I) istnialo tylko judeochrzescijanstwo, a
pierwszym biskupem Jerozolimy byl apostol Jakub. Pawel, ktory nie byl
apostolem, utworzyl rzymski odlam chrzescijanstwa. Piotr, na ktorego tak
chetnie powoluja sie papieze, nigdy nie pelnil istotniejszej roli w pierwszym
kosciele. Pawel w swych listach przywolywal go nawet do porzadku. Z czasem
rzymska odnoga uzyskiwala przewage nad jerozolimska. Za Konstantyna Wielkiego,
na soborze nicejskim, uchwalono dogmat o boskosci Jezusa. Na
Konstantynopolskim, nieco pozniej za czasow Teodozjusza, uchwalono dogmat o
Trojcy swietej. Dogmaty te byly obrazoburcze dla kosciola jerozolimskiego i
ostatecznie odlaczyl sie od rzymskiego. Czasy te to prawdziwy okres narodzin kk.

cos ci sie porabalo dziecinko - Cesarstwo Rzymskie upadlo kiedy juz
od ponad stu lat Chrzescijanstwo bylo w nim religia panstowa - ba
wszystkie inne relogie od czasu Teodozjusza Wielkiego byly zakazane
a swiatynie zniszczone. Zakazane byly nawet igrzyska olimpijskie a
Akademia Platonska zamknieta po ponad 800 latach dzialalnosci. Ten
wlasnie zamordyzm chrzescijanski byl jednym z trzech glownych
powodow upadku Cesarstwa

Pod koniec IV i V wieku Żydom cofnięto większość ich praw obywatelskich i wszystkie przywileje. Wykluczono ich z urzędów państwowych i wojska. Prozelityzm i mieszane małżeństwa z chrześcijanami podlegały karze śmierci. W Palestynie - od początku IV w., Jerozolima i inne miejscowości związane z Jezusem, były już schrystianizowane. Przetrwały niewielkie gminy żydowskie, zwłaszcza w Galilei. W rezultacie konfliktów religijnych Palestyna stawała się coraz biedniejsza i wyludniona. Natomiast odrodzeniem cieszyli się Samarytanie, w tym czasie zbudowali co najmniej osiem nowych synagog. To jednak spowodowało reakcję władz państwowych - w roku 438 cesarz Teodozjusz II zastosował wobec nich statuty antyżydowskie. Mniej więcej czterdzieści pięć lat później zaczęli oni rebelię masakrując gminy chrześcijańskie i paląc kościoły.

Historia Ludzkości sięga znacznie głębiej !

pafni napisał:

> Niebo?
> " utrwaliła się w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa jako zbiorowe czczenie
> męczenników."
> Wypadałoby tez uczcic męczenników umęczonych przez kościól chociażby hiszpański

A także pogan prześladowanych i zabijanych przez chrześcijan po edykcie
Teodozjusza w 395 r., czyniącym z chrześcijaństwa religię państwową i
zabraniającym kultów innych bóstw. Dla przypomnienia: Konstantyn tylko
wprowadził tolerancję religijną, w tym dla chrześcijan, Teodozjusz ją zniósł.
Sam Teodozjusz, przez chrześcijan zwany wielkim, wydał rozkaz zabicia kilku
tysięcy ludzi podczas igrzysk sportowych (których organizowania niedługo potem
zakazał)...

Rzymianie i chrześcijanie.
Philip K.Hitti, en.wikipedia.org/wiki/Philip_K._Hitti
światowej sławy naukowiec-arabista w swej „Historii Arabów” w
rozdziale p/t „Biblioteka Aleksandryjska” (Historia Arabów, PWN,
Warszawa 1969, str.141) pisze:

„Opowiadanie, że na rozkaz kalifa Amr karmił przez 6 długich
miesięcy liczne piece łazienek tego miasta tomami biblioteki
aleksandryjskiej, jest jednym z takich podań, które stanowią dobrą
fikcje literacką, lecz wyrządzają szkodę historii. Wielka Biblioteka
Ptolemeuszów została spalona już w 48 r.pne przez Juliusza Cezara.
Późniejsza biblioteka, wymieniana jako Biblioteka-córka, została
zniszczona około roku 389 na mocy edyktu cesarza Teodozjusza” -
edyktu uznającego chrześcijaństwo za religię panującą i nakazującą
zniszczenie wszystkich świątyń pogańskich.
Ostatni odnotowany w historii BA kustosz jej zbiorów to Teon, ojciec
Hypatii z Aleksandrii, pierwszej starożytnej kobiety-naukowca,
zamordowanej w okrutny sposób przez fanatycznych chrześcijan.

Ta wersja dziejów BA jest kanonem obowiązującym w historii
starożytnej i wczesnego średniowiecza. Nie wiadomo skąd autor wątku
czerpie swoje chore wizje, stawiam na to,że z niezmierzonych
pokładów swej internetowej głupoty, czego wielokrotnie dawał
przykłady.

1.To nie "twierdzą Żydzi" a rzymski senator i historyk Kasjusz Dion,
urodzony 40 lat po powstaniu żydowskim w Afryce Pn. relacjonujący
zdarzenia co najmniej 70-80 lat po faktach, skądinąd znane w
historii jako wojna Lucjusza Quietusa. W zasadzie na podstawie
wyolbrzymianej z pokolenia na pokolenie wieści gminnej, twardych
dysków i komputerów oraz netu, jak zapewne się domyślasz, wówczas
jeszcze nie było.

2. Jak w pkt 1. ("żydowscy historycy twierdzą.." i dalej -powodem na
głupotę twoich "historycznych" fantazji jest to:
że są źródłowe dowody na istnienie BA po spaleniu jej cześci przez
Cezara w 48 pne,
że źródła nic nie mówią o zniszczeniu BA podczas rewolty w 115-117,
przeciwnie - wspominają,że uległa zagładzie ok. roku 391, z
całkowitą pewnością po edykcie Teodozjusza. Koniec, kropka.

W spekulacje i ekstrapolacje czasów starożytnych na wojnę w Iraku z
grabieżami dzieł sztuki włącznie możesz się bawić na podwórku,żeby
zaimponować dziewczynom pod trzepakiem. Jeśli tworzysz ahistoryczne
brednie i próbujesz udowadniać pseudonaukową manierą wyssane ze
swego palucha fakty, licz się z tym, że będziesz zawsze ośmieszony.

3. Słowo "histeryk" nie jest "powszechnie uznawane za obraźliwe". To
termin medyczny. Idiotom piszę bez ogródek, że są idiotami - co
niniejszym czynię.

Sprawdź lodówkę na obecność w niej Żydów, histeryczny
przewrażliwieńcze na punkcie swej Wielkiej a Przemądrej Osoby.

pierwszy raz wystąpie w obronie Galby... nie pisał nic o Romulusie i Remusie
(chyba), to postacie historyczne, ale w czasach Dominatu czy dynastii Sewerów,
oraz w okresie schyłkowym było na porządku dziennym powoływanie rodziny na
stanowiska polityczne, zobaczie podział Cesarstwa przez Teodozjusza Wielkiego!
bracia mieli współrządzić, ale im nie wyszło.

Kod da Vinci nie am wiele wspólnego z historią. To jeśli chodzi o
przedstawienie historii książka i film bardzo prostacki. Zawiera on wiele
bardzo prostych błędów:
- w czasach Konstantyna Wielkiego nie było walk pomiędzy chrześcijanami a
poganami. Kiedy Dioklecjan chxciał prześladować chrześcijan najpierw musiał
urządzić akcję proapagandową która usprawiedliwiłaby w oczach pogan coś
takiego. Chrześcijaństwo zrosło sie już wtedy z kultura antyczną
- Konstantyn Wielki sprzjał chrześcijaństwu gdy można było z tego powodu raczej
stracić niż zyskać. Oczywiste jest że był on szczerze przywiązany do tej
religii, choć zapewnie niezbyt dobrze ją rozumiał. Konstantyn nie ogłosił
chrześcijaństwa religią panujacą cesaarstwa, stanie się to dopiero za rzadó
teodozjusza I
- na soborze w Nicei nie rozmawiano i nie podejmowano decyzji w sprawie kanonu
Nowego testamentu
- kanon Nowego Testamentu kształtował sie od II wieku n.e. W końcu II w. nie
było już większej dyskusji które anjwazniejsze księgi do niego wejdą.
Dyskutowano nad apokalipsami i listami apostolskimi. To, że wejdą w skład
kanonu 4 ewangelie było oczywiste już pod koniec II wieku (tak jak Dzieje
Apostolskie Ps-łukasza czy Listy św. pawła i jemu przypisywane)
- Za skazaniem templariuszy odpowiedzialny był król Francji a nie papież, który
był powolnym narzędziem w jego rękach
Listę tą można byłoby jeszcze wydłużyć. Książka Browna jets bardzo prostacka i
robi bardzo podstawowe błędy

W roku 388 ma miejsce pierwsze spalenie synagogi. Nakaz wydał biskup Kalinikonu (nad Eufratem). Kiedy cesarz Teodozjusz domagał się ukarania podpalaczy, św. Ambroży, biskup Mediolanu, stanął w ich obronie i złożył oświadczenie następującej treści: "Oświadczam że to ja podpaliłem synagogę, że ja wydałem i takie polecenie, iżby nie było już miejsca, w którym nie czci się Chrystusa" (Epistulae 40).Cesarz nie wykazał jednak należytej gorliwości wypełniania poleceń biskupa. Wówczas ten w czasie mszy, na której obecny był cesarz, stwierdził, że rozkaz ukarania chrześcijańskich bandytów odpowiedzialnych za zburzenie żydowskiej synagogi oraz heretyckiej świątyni w jednym z miast na wschodzie Cesarstwa było wielkim błędem. Wymógł wtedy na panującym przysięgę, że ten odwoła ten rozkaz. Od tego czasu cesarz bardzo niechętnie odnosił się do biskupa, gdy jednak ten odmówił Teodozjuszowi możliwości przystąpienia do komunii "głęboko religijny cesarz załamał się całkowicie, odbył publiczną pokutę i od tej pory całkowicie ulegał biskupowi" (Władysław Dziewulski )

W IV w. Jan Chryzostom, Ojciec Kościoła wygłosił w Antiochii siedem kazań "przeciwko Żydom"

Rok 415 — z inicjatywy arcybiskupa Cyryla Aleksandryjskiego (patriarchą Aleksandrii był od 412) doszło do konfiskaty wszystkich żydowskich synagog (które zamieniono następnie w chrześcijańskie kościoły, synagoga aleksandryjska została zburzona) oraz wygnania Żydów z Aleksandrii

1. "Allahu akbar" ignorancie
2. "salem alejkum"
3. terroryzm to działanie oderwane od religii, wykorzystuje ideologie dla
usprawiedliwienia przemocy - inaczej jeśli jesteś:
a) chrześcijaninem - obciąża cię krew ofiar prześladowań i wojen religijnych
inicjowanych przez chrześcijan od czasów Teodozjusza Wielkiego (usankcjonowane
prześladowanie pogan) po ugandyjską Armię Boga (partyzantka "chrześcijańska")
b) ateistą - obciąża cię krew przelana przez największych terrorystów-ateistów:
jakobinów, Stalina, Mao i Pol Pota
- miło ci być w takim towarzystwie, być tak postrzeganym?

Aniu z największą przyjemnością przeczytałem twój tekst.W sprawie prześladowań
to pragnę niestety zauważyć starą jak świat prawdą.Bardzo łatwo z
przeeśladowanego stać się prześladowcą.Mam na myśli np chrześcijań którzy po
edykcie mediolańskim z 315 roku stali się prześladowcami- edykt Teodozjusz
Wielkiego czu zamknięcie Akademi Platońskiej chyba w 529 r za Justyniana
Wielkiego.

nie oznacza to iż jestem komuś przeciwny -tak po prostu snuję swoją opowieść

serdecznie pozdrawiam Kecaw

Gość portalu: doku napisał(a):

> Gość portalu: Wlodek napisał(a):
>
> > Nowonawroceni chrzescijanie rzymscy natychmiast zwracali wolnosc swoim niewolnikom...
>
> ... a kiedy chrześcijaństwo stało się religią państwową Rzymu, to niewolnictwo zostało zlikwidowane, tak? Nie(?) A widzisz! Powtarzasz bezkrytycznie kłamstwa hrześcijańskich "historyków". A prawda jest taka, że większość wyzwoleńców okazywała się później po prostu potomkami właścicieli swoich matek, owocami rozpusty rzyskich panów. Jeśli ktoś twierdzi, że chrześcijanie częściej to robili, to tylko świadczy o większym zepsuciu panów nawróconych od nienawrócony ch.
>
> Po tym jak chrześcijaństwo rozpanoszyło się w cesarstwie, gwałtownie zaczął wzrastać odsetek niewolników. Rzymscy chrześcijanie mieli czarnych i arabskich niewolników, zanim komukolwiek jeszcze przyśnił się islam.
>
> Ale z jednym muszę się zgodzić. Islam uczynił (i czyni nadal!) jeszcze więcej z ła na świecie niż chrześcijaństwo.

*******************************

Cesarze: Dioklecjan i Konstantyn I Wielki przeprowadzili reformy ustrojowe, państwo stało się monarchią absolutną (dominat). W 313 Konstantyn Wielki przyznał chrześcijanom wolność wyznania i równouprawnienie z religią oficjalną. W 395 (po śmierci Teodozjusza I) nastąpił podział państwa na cesarstwo wschodnie (ze stolicą w Konstantynopolu) i cesarstwo zachodnie.

titus_flavius napisał:

> Ave,
> w poł. IVw. Europa Wschodnia była pod władzą Gotów. Zajmowali co najmniej
> tereny dzisiejszej Rumunii i Ukrainy. Nie stanowili tam jednak całości
> ludności.
> Liczba Gotów nie była zbyt wielka - jeżeli przyjąć, że całość ludności
gockiej
> osiedliło się następnie w granicach Rzymu, to było ich ok. 300 000.

Ta liczba obejmuje chyba tylko osiedlonych przez Teodozjusza Wizygotów. Mniej
wiemy co się działo z Ostrogotami w czasach dominacji Hunów.

> Podkreślić należy, że wśród nich było kilkadziesiąt tysięcy dobrych
wojowników,
>
> którzy byli w stanie rozbić zawodowe wojsko rzymskie pod Adrianopolem. Wśród
> Gotów z kolei wyróżniała się cieżka konnica złożona z katafaraktów.
> Oznacza to, że w zasadzie całość ludności gockiej zajmowała się zawodowo
> wojskowością. NIe znam źródeł, aby Goci trudnili się innymi zajęciami.

Polecam książkę Jerzego Strzelczyka 'Goci, rzeczywistość i legenda' - jest w
bibliotekach, można też upolować w antykwariatach - tam jest rozdział o
społeczeństwie (wizy)gockim w Dacji. Źródłem jest np., szczegółowo przez
Strzelczyka omówiony, 'Żywot świętego Saby Gota', ale to nie jedyne źródło.
Oczywiście że plemię to nie składało się wyłącznie z wojowników. Taka jest być
może perspektywa źródeł rzymskich, ale to jest równie mało wiarygodne jak obraz
Indian w westernach (oni też na oko składają się wyłącznie z wojowników w wieku
20-40 lat i nikt się nie zastanawia, jakie mieli źródła utrzymania)

> W tym właśnie czasie w końcu V. na Podolu rozpoczęła się hodowla niewolników,
> porywanych i przesiedlanych, do którego to statusu sprowadzono wkrótce całą
> ludność zamieszkującą tereny między Dunajem, Odrą, a bagnami poleskimi.

O? masz na to jakieś źródło, czy też ta wiedza została ci objawiona?

CHRZEŚCIJAŃSKIE DZIEDZICTWO EUROPY
"...Postanowiliśmy więc dozwolić chrześcijanom i wszystkim innym swobodnie
praktykować religię,..." (Z edyktu miediolańskiego z czerwca 313 roku).

Za Teodozjusza Młodszego wydano kodeks zawierający 66 rozporządzeń "przeciw
heretykom, nie licząc innych pogan, Żydów, apostołówi czarowników".

Za Teodozjusza Wielkiego ustanowiono "inkwizytorów wiary".

Św. Augustyn doszedł do przekonania, że "aktem milosierdzia jest karać
heretyków śmiercią".

W roku 1074 papież Grzegorz VII postanowił, a papież Urban II później
ogłosił w Clermont krucjatę przeciwko Turkom.

Papież Aleksander III zdecydował, że "wszelkie zobowiązania prywatne
względem heretyków są nieważne".

Do rzezi zachęcał papież Innocenty III. Legaci papiescy byli dowódcami
karnej ekspedycji. Po zdobyciu miasta Beziers, krzyżowcy usłyszeli sławny
rozkaz papieskiego legata: "Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich".

Papież Grzegorz IX za krwawe tępienie stedingerów nadał odpusty takie, jak
krzyżowzom z Ziemi Świętej.

Sobór w Awinionie zalecił wszystkim biskupom "podniecanie" władz świeckich
do tepienia heretyków.

Sobór laterański z 1215 r. uchwalił, że ktokolwiek "chce uchodzić za
wiernego syna Kościoła, musi złożyć przysięgę, iż tepić będzie ogniem i
mieczem heretyków".

Za panowania Karola V skazano na śmierć 50 tys. ludzi (Grotius podaje liczbę
100 tys.) w oparciu o wyrok Świętego Oficjum z dnia 16 lutego 1568 r.

Hiszpański inkwizytor zwany krwawym Albą, pod którego jurysdykcją znajdowały
się tereny dzisiejszej Holandii spowodował, że z jego polecenia w Gandawie w
środową noc popielcową "pachpłkowie sądowi wśród nocnej ciszy weszli do
domów i najmniej 500 obywateli wyciągnięto z łóżek i zawleczono do
więzienia. Wszyscy oni zostali na śmierć skazani". Zadowolony Alba donosil
królowi z lekceważwniem, że "nikt się nie wymknął".

Dzisiaj tenże sam Kościół wzywa skrwawioną i sponiewieraną przez siebie
Europę do odwoływania się do tych "tradycji" i "wartości" w jej
konstytucji!!!

Faktycznie, Sodoma i Gomora.

Oj arianiz miał wiele postaci... które rózniły się od siebie. Podział
chzreścijaństwa na ortodoksję i arianizm zniekształca i zbyt upraszcza sytuacje.
Arianizm narodził sie w IV w. ale poglądy bliskie arianozmowi głoszono
wcześniej. Wydaje się że w poprzednim pokoleniu były one szeroko akceptowanie.
paradoks polega na tym, że novum by nie arianizm ale raczej to co arianizm
zwalczało.
Arianizm wypływał z recepcji neoplatonizmu przez Chrześcijan. Wedle
neoplatonizmu istota, która pochodzi od innej nie może mieć takiej samej
natury. Dlatego arianie uznali że logos nie ma takiej samej natury jak Bóg
Ojciec. To oczywiścioe nie powodowało zaprzeczania boskości logosu. Wedle
arianizmu Logos czyli Jezus jest w pełni bogiem, choć rózni się naturą od Boga
Ojca.
Arianizm wyrósł również gdyż krytykował on sebelianizm, który uznawano że
niweluje róznice pomiędzy kolejnymi osobami w trójcy,
Sobór w Nicei, który potepił Ariusza wprowadził termin homoousion który był
bardzo kontrowersyjny. Część biskupów występowala przeciwko uznaniu tego
terminu i potępienia Ariusza. Do przeciwników homoousion należeli między innymi
Euzebiusz z Cezarei czy Euzebiusz z Nikomedii. Ten ostatni był zaufanym
biskupem Konstantyna Wielkiego, to on ochrzcił cesarza.
Arianie opierali teologicznie swoje poglądy na Mk, 10, 17-18; Mk, 13, 30-32
oraz w mniejszym stopniu na J, 14, 28; J, 17, 1-3. oraz ks przysłów 8, 22.
Za rzycia Konstantyna na niektórych synodach uznawano ariańskie kredo.
Arianizmowi sprzyujał Konstancjusz II i Walens. Ale to co zdecydowało o porażce
arianizmu to rozwój teologii i osoby trzech ojców kappadockich_ Grzegorza z
Nyssy, Grzegorza z nazjanzu i Bazylego Wielkiego. Wypracoane przez nich
spojrzenie na teologie zadowoliło wszystkich i aranizm stracił wpływy.
Potępienie arianizmu na soborze w Konstantynopola i działalność Teodozjusza
była już mało istotna

w 392 r przez teodozjusza wielkiego<jupi>

jak "wygrało" chrzescijaństwo cd
>>Ta seria aktów prawnych na pierwszy rzut oka może wydać się niezrozu-
miała. Pierwszy zakaz, sformułowany lak radykalnie, winien wystarczyć, po-
tęga cesarza w okresie schyłkowym antyku była wszak ogromna. Nawet jeśli
ustawa nie przyniosła spodziewanych efektów, po co było wydawać nowe
rozporządzenia zamiast powoływać się na już wydane?
Konstytucje cesarskie wymagają ostrożnego traktowania przez history-
ków. Winniśmy w nich widzieć nic tyle dowody stanu rzeczywistego, ile świa-
dectwa intencji władcy. Potęga cesarza mimo swej rozległości miała jednak
realne granice, które dyktował jej opór społeczeństwa: tam, gdzie poganie
stanowili środowiska zwarte, wszelkie przepisy prawne okazywały się niesku-
teczne. Nie ulega wątpliwości, że ustawy Konstansa i Konstancjusza, podyk-
towane ich gorliwością religijną, były przedwczesne i nie mogły być wcielone
w praktykę. W tym okresie chrześcijanie nie stanowili jeszcze absolutnej
większości, nie można więc było atakować frontalnie pogan, nie naruszając
spokoju wewnętrznego — rzeczy niezwykle dla władców cennej. W armii
tych lat ciągle przeważali poganie, usuwanie ich (nie mówiąc o karaniu
śmiercią) nic wchodziło w rachubę. Gorliwych urzędników powstrzymywała
od rygorystycznego przestrzegania litery prawa obawa komplikacji na podle-
głych im obszarach; było mało prawdopodobne, aby cesarz im je wybaczył.
Nic dysponowali oni dostatecznie rozbudowanym aparatem przemocy, aby
narzucić spokój siłą, a winny destabilizacji urzędnik ryzykował więcej niż
ten, który nie wykazał antychrześcijańskiej gorliwości.
Inaczej było z ustawą Teodozjusza Wielkiego, wydaną w okresie, gdy sze-
regi pogan znacznie się skurczyły i represjonowanie grup stanowiących już
zdecydowaną mniejszość społeczeństwa nie stwarzało poważniejszych zagro-
żeń. Ponadto cesarskiemu aparatowi władzy szli w sukurs członkowie kleru
i coraz liczniejsi mnisi. Wiemy dobrze, że chrystianizacja wsi dokonała się
przy aktywnym udziale mnichów, którzy w imię dobrego celu nie stronili na-
wet od gwałtów. Obce im były lęki cesarskich urzędników, śmierć za wiarę
z rąk pogańskiego tłumu nie była wielu gorliwcom straszna, stanowili nieba-
gatelną, czysto fizyczną silę. Mieli zresztą świadomość, że pociągnąć ich do
odpowiedzialności za podpalenia, grabież mienia pogan, zabójstwa nie było-
by łatwo; chroniły ich ustawy przeciwko czcicielom starych bogów i respekt
społeczeństwa.
<<( "Kościół w świecie późnego antyku" E.Wipszycka )

> Powiedz mi tylko jak to mozliwe, ze cywilizacja
> Europy opiera sie na chrzescijanstwie (katolicyzmie,
> zeby byc scislym bo podstawy Europy ustalono przed Lutrem)

Jak? Oprocz tego, ze idee Chrystusa sa wciaz popularne i wiele osob przyjmie je
dobrowolne, byly tez dzialania Teodozjusza, ktory zakazal kultu dawnych Bogow
Grecji i Rzymu i niszczyl ich pozostalosci; "Polnocne krucjaty" - wojny w imie
'jedynie slusznej wiary' w Polnocnej Europie, m.in. wyrzynanie Prusow i
Zmudzinow. Zbrojne tepienie wszelkich herezji, np. katarskiej czy manichejskiej.
Wpisanie do wszystkich praw zakazu praktyk poganskich, przesladowanie
'czarownic', wrozbitow, itd.
Poza tym PODSTAWY Europy to jednak ANTYK, czyli starozytna, poganska Grecja i
Rzym. Najwieksze POSTEPY w Europie zostaly dokonane w czasach Renesansu, ktory
byl wielkim nawrotem do dawnych wartosci i Oswiecenia, ktore poszlo w kierunku
racjonalistycznym.

> a caly postep na wschodzie datuje sie od switu Islamu...

"postep"??? Zniszczenie Persji i jej starozytnej religii - Zoroastryzmu (w
ktorym, jesli chcesz wiedziec, rowniez wystepuje dualizm Bog-Szatan, tzn.
Ormuzd-Aryman), mordowanie kaplanow i nie tylko nazywasz "postepem"?? Ciagle
najazdy na Indie (jedna z najstarszych i najbardziej tworczych cywilizacji
swiata) to 'postep'?? Zajrzyj sobie na witryne antyislamskich Iranczykow,
www.iranpoliticsclub.net i nie wygaduj takich rzeczy, bo WSTYD!!
Owszem, Muzulmanie mieli swoje osiagniecia, np. w epoce mauretanskiej, ale nie
byl to zaden 'postep' w stosunku do zastanej rzeczywistosci, tylko raczej
regres. Chrzescijanska Europa nigdy nie byla tak styranizowana i regresyjna, jak
islamski Wschod.

Biblia, Wielki Cthulhu, te rzeczy....
1. Zgoda. Tez uwazam, ze Bog mowil takze do ludzi przed judaizmem i
chrzescijanstwem. Chociaz ostatecznie Slowo przekazali Prorocy i Chrystus.
2. Ryby nie maja macek - chociaz w R'lyeh moga byc ryby nie z tego swiata. Co
do igraszek w cieniu Wielkiego Cthulhu, to mimo wszystko podziekuje - wole jak
partnerka jest ciepla i nie pachnie jak dorsz (chociaz rozumiem, ze wszystkie
gusty sa w naturze). Poza tym czy Ty sobie wyobrazasz, jak Wielki Cthulhu musi
chrapac? Jak tu sie skupic....
3. Nie obiecuje, ze bede studiowal filozofie, ale przeczytam co nieco o
Nietzschu.
4. Sekty to glupota - zawsze lepszy jest oryginal niz kopia. Dlatego ja
pozostaje (czasem nie bez momentow zwatpienia) przy starym poczciwym
katolicyzmie.... Mnostwo bylo od 2000 lat dziwnych ruchow religijnych, ale
wiekszosc sie wypalila i wygasla. A katolicyzm, tyle razy zlozony do grobu,
wciaz sie trzyma....
5. Uznajac, ze chrzescijanstwo bylo jedynym mechanizmem zdolnym stworzyc i
utrzymac silne sprawne panstwa od czasow Konstantyna do konca sredniowiecza i
tak mowisz mu duzy komplement. Nie zdolam Cie ewidentnie przekonac, ze mialo
ono (i wciaz ma) sile przyciagania samo w sobie, odrebna od wszelkiej polityki -
a wiec uznajmy, ze bylo ono optymalna ideologia wybierana przez silnych i
madrych wladcow i wodzow: Konstantyna Wielkiego, Teodozjusza, Aecjusza,
Justyniana, Belizariusza, Herakliusza, Chlodwiga, Karola Mlota, Pepina
Krotkiego, Karola Wielkiego, Alfreda Wielkiego, Ottona Wielkiego, Briana Boru,
Olafa Trygvassona, Mieszka I, Boleslawa Chrobrego, Olega Rurykowicza, Swietego
Stefana, Bazylego Bulgarobujce, Kanuta Wielkiego, Haralda Haardraade, Rolona z
Normandii, Jaroslawa Madrego, Godfryda de Bouillon, Boenemunda z Tarentu,
Wilhelma Zdobywce, El Cyda Campeadora, etc, etc. Niezle jak na religie "misiow"
i "niewolnikow"......


> 1. Zgoda. Tez uwazam, ze Bog mowil takze do ludzi przed judaizmem i
> chrzescijanstwem. Chociaz ostatecznie Slowo przekazali Prorocy i Chrystus.

Ta opinia nie jest juz dla mnie zadna nowoscia :)

> 2. Ryby nie maja macek - chociaz w R'lyeh moga byc ryby nie z tego swiata. Co
> do igraszek w cieniu Wielkiego Cthulhu, to mimo wszystko podziekuje - wole jak
> partnerka jest ciepla i nie pachnie jak dorsz (chociaz rozumiem, ze wszystkie
> gusty sa w naturze). Poza tym czy Ty sobie wyobrazasz, jak Wielki Cthulhu musi
> chrapac? Jak tu sie skupic....

Zeby zycie miale smacze raz dzieczynka, a raz rybka ;P

> 3. Nie obiecuje, ze bede studiowal filozofie, ale przeczytam co nieco o
> Nietzschu.

Jak ci napisalem ciezko jest przeczytac "o", zwlaszcza ze Nietzsche pisal w
stylu aforystycznym, nie zbudowal systemu filozoficznego jak Kant czy Hegel.

> 4. Sekty to glupota - zawsze lepszy jest oryginal niz kopia. Dlatego ja
> pozostaje (czasem nie bez momentow zwatpienia) przy starym poczciwym
> katolicyzmie.... Mnostwo bylo od 2000 lat dziwnych ruchow religijnych, ale
> wiekszosc sie wypalila i wygasla. A katolicyzm, tyle razy zlozony do grobu,
> wciaz sie trzyma....

...najelpiej w najbiednieszych i najmniej edukowanych miejscach swiata ;)

> 5. Uznajac, ze chrzescijanstwo bylo jedynym mechanizmem zdolnym stworzyc i
> utrzymac silne sprawne panstwa od czasow Konstantyna do konca sredniowiecza i
> tak mowisz mu duzy komplement. Nie zdolam Cie ewidentnie przekonac, ze mialo
> ono (i wciaz ma) sile przyciagania samo w sobie, odrebna od wszelkiej polityki
> -
> a wiec uznajmy, ze bylo ono optymalna ideologia wybierana przez silnych i
> madrych wladcow i wodzow: Konstantyna Wielkiego, Teodozjusza, Aecjusza,
> Justyniana, Belizariusza, Herakliusza, Chlodwiga, Karola Mlota, Pepina
> Krotkiego, Karola Wielkiego, Alfreda Wielkiego, Ottona Wielkiego, Briana Boru,
> Olafa Trygvassona, Mieszka I, Boleslawa Chrobrego, Olega Rurykowicza, Swietego
> Stefana, Bazylego Bulgarobujce, Kanuta Wielkiego, Haralda Haardraade, Rolona z
> Normandii, Jaroslawa Madrego, Godfryda de Bouillon, Boenemunda z Tarentu,
> Wilhelma Zdobywce, El Cyda Campeadora, etc, etc. Niezle jak na religie "misiow"
>
> i "niewolnikow"......

To ze wladca prowadza pewne reguly dla pospolstwa nie oznacza jeszcze, ze sam
nimi podaza, Konstantyn przyjal chrzest dopiero na lozu smierci

O odnalezieniu krzyża świętego dowiadujemy się
z ust świętego Ambrożego, a dokładnie z jego przemówienia pogrzebowego
wygłoszonego na pogrzebie cesarza Teodozjusza Wielkiego. Tenże święty Ambroży
informuje nas szczegółowo o perypetiach związanych z odnalezieniem krzyża
świętego przez mamę cesarza świętą Helenę. A było to tak:
Matka Konstantyna Helena postanowiła odszukać krzyż Chrystusa. W tym celu
zorganizowała wyprawę do Palestyny i rozpoczęła poszukiwania. Cała Golgota
była ówcześnie od dziesięcioleci wysypiskiem gruzu i śmieci. Ekipa Heleny
odgruzowała kawałek tejże góry i zaczęła szukać krzyża. Nie było to trudne,
bo w latach 68 - 70 Rzymianie chcąc zmusić broniących się w nielicznych
warownych enklawach Żydów do poddania, krzyżowali tam codziennie tak wielkie
ilości Żydów, że brakło miejsca na wkopanie następnych krzyży. Więc wkrótce
znaleziono jeden krzyż, potem drugi i trzeci. Ale jak sprawdzić, który jest
Jezusa? Stara cesarzowa miała umysł naukowca i postanowiła rozwiązać problem
w sposób empiryczny. Kazała przynieść z pobliskiego szpitala sparaliżowaną
kobietę. Położyła ją na pierwszym krzyżu i nic. To samo na drugim. Jak tylko
ułożono tę kalekę na trzecim, to kobiecina natychmiast podskoczyła a
następnie zaczęła chodzić i biegać jak zdrowiutkie dziecię. Jednak cesarzowa
potrzebowała następnego dowodu. Kazała wykopać i przynieść tygodniowego
trupa. Położono go na pierwszym krzyżu i nic. Trup leży, śmierdzi i nic.
Położono go na drugim - to samo. Jak tylko ułożono umarlaka na trzecim, to
ten będący już w stanie rozkładu trup zrywa się, klęka i dziękuje Bogu gorącą
modlitwą za swoje zmartwychwstanie. Jak widać opowiadanie w ewangeliach o
szczególnym przypadku zmartwychwstania Jezusa, to tylko jeden przypadek.
Dziwnym trafem cesarzowa Helena nie zabrała ze sobą ani uzdrowionej kobiety,
ani zmartwychwstałego dziada, lecz wróciła z krzyżem do domu.
W Polsce mamy to drzewo krzyża w czterech miejscach: W Krakowie w Katedrze
Wawelskiej, w Warszawie w kościele świętokrzyskim, na Łysej Górze w Górach
Świętokrzyskich i w Lublinie w kościele dominikanów.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4139
O dwa dni za pozno ale warto przeczytac.

Praca w UE
Tyle sie o tym pisało pzred referendum, a teraz jakoś sparwa ucichła. No ale
od czasu do czasu jakiś artykuł sie pojawia.

Miał być raj, było piekło

Ogrodzenie z kolczastego drutu, barak bez okien, bez podłogi, brak wody,
harówa bez wytchnienia i bicie - taką legalną pracę w Hiszpanii załatwił dwóm
kobietom z Kielc... miejscowy urząd pracy. Kobietom udało się wyrwać z rąk
hiszpańskich pracodawców, którzy je traktowali jak niewolnice. Teraz w kraju
szukają sprawiedliwości. Ale winnych nie ma! Mimo że do pracy zostały wysłane
legalnie ani urząd w Kielcach, ani Ministerstwo Pracy nie poczuwają się do
winy!

Kasia J. (30 l.) i Julia M. (34 l.) z Kielc były bez pracy. Pewnego dnia
usłyszały w radiu o zbieraniu truskawek w Hiszpanii. - Od razu pojechałyśmy
do wojewódzkiego urzędu pracy. Były miejsca na plantacji w Moguer koło
Sewilli. Umowa ustalała dzienne zarobki - 30 euro. Musiałyśmy jeszcze
załatwić półroczną wizę pracowniczą - opowiadają kobiety.

W Internecie zaczęły szukać informacji o przyszłym pracodawcy. I znalazły -
przeczytały, że znikają tam kobiety, panują straszne warunki bytowe, jest
niebezpiecznie. Zaniepokojone poszły do urzędu pracy. Ewa Kargulewicz, która
zajmuje się wysyłaniem tam kobiet do pracy za granicą, specjalnie się jednak
nie przejęła tymi informacjami.

Trochę z duszą na ramieniu, ale 18 marca wyjechały do Hiszpanii. Po dwóch
dniach były na miejscu. Pracodawca na dzień dobry zabrał im wszystkie
dokumenty i wywiózł poza miasto w szczere pola. Sześć Polek, do których miały
dołączyć Kasia i Julia, mieszkało w obskurnej szopie bez podłogi i okna, za
to z przeciekającym dachem. Spały na starych piętrowych pryczach. Innych
mebli nie było. Żelazne ciężkie drzwi wejściowe nie miały klamki i zamka. Na
ponad 30 osób z całego obozu była tylko jedna łazienka z brudną, śmierdzącą
ubikacją, obskurnym, pokrytym pleśnią, jednym prysznicem. Polki mówiły, że z
byle powodu są bite, kopane i wyzywane przez hiszpańskich pracodawców.

Spanikowana Kasia i Julia zdecydowały - nie zostają. Pracodawca z wielkimi
oporami oddał im tylko paszporty i podwiózł do miasta. Na szczęście miały
adres księdza Adama Szymczaka z Towarzystwa Chrystusowego, który pomaga
kobietom w Hiszpanii. Duchowny zaprowadził je do zaprzyjaźnionej rodziny.
Odpoczęły kilka godzin, dostały 100 euro na drogę i wróciły do Polski.

W Kielcach od razu poszły do urzędu pracy. Tam pani urzędniczka bardzo się
dziwiła, że tak wybrzydzają i całą winę zwaliła na Ministerstwo Pracy. A
ministerstwo też specjalnie nieprzejęte całą sprawą, powołuje się na urzędowe
procedury.

- My nie jesteśmy w stanie sprawdzić wiarygodności hiszpańskich pracodawców
ani warunków, w jakich przyjdzie pracownikom mieszkać. Te dwie panie mogą
napisać oficjalna skargę i złożyć ją w swoim wojewódzkim urzędzie pracy. W
skardze niech opiszą to wszystko, co zastały na miejscu. Ta skarga na pewno
do nas dotrze, a my z kolei po przetłumaczeniu jej na hiszpański, prześlemy
ją do urzędu pracy w Madrycie. To, co się stało, nie powinno mieć miejsca -
stwierdza po prostu Teodozjusz Faleńczyk, wicedyrektor departamentu rynku
pracy w Ministerstwie Gospodarki Pracy i Polityki Społecznej.

Małgorzata Gacek

wiadomosci.wp.pl/prasaWiadomosc.html?&wid=5118508&kat=18011

Nie uogólniam. Podaje Fakty i Przyczyny
Wszyscy którzy pragna ukryc zbrodnie polskich bandytów z Jedwabnego (i nie
tylko) sa ich wspolnikami.

Jedwabne to Polski Auschwitz wykonany prymitywnymi narzedziami zbrodni przez
naszych prymitywnych faszystów i antysemitów: siekierami i palami...
Ale final byl ten sam !!!
Jeszcze Niemcy nie zbudowali swojego Auschitz a juz Polacy pokazali, ze Zydów
trzeba palic !!!
Technologicznie lepiej stojacy Niemcy zastosowali wydajniejsze metody eliminacji
"morderców Chrystusa" (jak przez 2000 lat nauczal Kosciol katolicki)...

Cesarz Teodozjusz wydal w 380 r. ne. edykt w ktorym stwierdzil bez ogrodek:
"Bedziemy wierzyc w jednego Boga Ojca, Syna i Ducha Swietego...
Rozkazujemy, aby te osoby, ktore wyznaja to prawo, objac nazwa katolickich
chrzescijan. pozostali, jednakze, ktorych uznajemy za niespelna rozumu i
szalonych, beda cierpiec hanbe przywiazania do heretyckich dogmatow. Ich miejsca
spotkan nie moga nosic nazwy kosciolow, zostana oni najpierw porazeni przez
boska zemste, a nastepnie przez kare nalozona z Naszej inicjatywy, ktora
bedziemy wymierzac zgodnie z sadem boskim."

Papiez Urban II (1088-1099):
"Nie uwazamy za mordercow tych, ktorzy z gorliwosci o dobro Kosciola
katolickiego zabijaja przeciwnika."

Pius IV (1559-1565) do hiszpanskiego Filipa II o walce z heretykami pisal:
" Cienia litosci!! Nie wolno wybaczac! Usuwaj tych, ktorzy sie ugna, i
tych, ktorzy trwaja w uporze. Scigaj ich do ostatka, zabijaj, pal,
zatop wszystko w ogniu i we krwi, aby pomscic Pana".

Na początku XX wieku papież Leon XIII napisal:
"Kara śmierci jest niezbędnym i skutecznym środkiem dla osiągnięcia celu
Kościoła, gdy buntownicy wystąpią przeciw niemu i naruszą jedność duchową;
szczególnie uporczywi heretycy i heretyczki nie mogą być powstrzymani przez
jakiekolwiek inne kary przeznaczone dla postępującej dezorganizacji porządku
duchowego i nakłaniania innych do wszystkich rodzajów przestępstw... Gdy
zepsucie jednego lub kilku jest obliczone na przyniesienie zguby wielu
dzieciom, i jeśli nie będzie innych środków do zbawienia tych ludzi, to
obowiązkiem jest skuteczne ich usunięcie przez skazanie tych nikczemników na
śmierć."

"Ludzie nigdy nie popelniaja zla tak dokladnie i z takim zapalem, jak wtedy,
kiedy robia to z przekonan religijnych."
Blaise Pascal (1623-1662),

"Chrześcijaństwo we wszystkich swych odmianach jest religią, w której fanatyzm,
prześladowanie ludzi inaczej myślących - w sposób bezwzględny, bez cofania się
przed najgorszym okrucieństwem - stały się i pozostają dominantami mającymi
większe znaczenie niż w którejkolwiek innej religii."
Eduard Meyer

"Papieże nie tylko byli mordercami na wielką skalę, lecz ponadto uczynili mord
podstawą prawną Kościoła chrześcijańskiego oraz warunkiem zbawienia."
Katolicki historyk lord Acton

Znalazlam przyklad takiej trasy w necie (a raczej czesci-tu sa opisane same
oazy)
Cyt.:
4 DZIEŃ SIWA
Wyjazd na spotkanie z Pustynią Libijską, ciągnącą się na przestrzeni 800 km na
zachód od Nilu i zajmująca 2/3 powierzchni kraju. Początek wędrówki szlakiem
starożytnych karawan. Postój w oazie Siwa położonej na terenie depresji (18 m
poniżej poziomu morza). Znajduje się tu ponad 300 źródeł wody pitnej oraz
mineralnej o właściwościach leczniczych. Sama królowa Kleopatra zażywała tu
zdrowotnych kąpieli. Zwiedzanie świątyni Amona, Wyroczni Aleksandra Wielkiego,
Wzgórza Umarłych, kryjącego grobowce z okresu greckiego, Wyprawa na Wielkie
Morze Piasku, gdzie wśród wydm znajduje się gorące źródło znane z leczniczych
właściwości - Bir Wahid. Kolacja i nocleg w oazie Siwa.

5 DZIEŃ BAHRIYA
Przejazd z oazy Siwa do Bahriya (około 450 km), oazy zlokalizowanej na pasie
depresji Qattara pochodzenia wulkanicznego o bardzo urozmaiconej rzeźbie
terenu, ozdobionego urokliwymi gajami palmowymi.
Po przyjeździe odpoczynek, a późnym popołudniem wejście na najwyższe wzgórze
oazy i kontemplacja cudownego zachodu Słońca. Nocleg w Bahriya.

6 DZIEŃ BAHRIYA - BLACK DESERT - WHITE DESERT
Przejazd przez Czarną Pustynię pośród formacji skalnych zbudowanych z czarnego
kwarcytu, żelaza i bazaltu do obozu na terenie Białej Pustyni - jednego z
najpiękniejszych miejsc na Pustyni Zachodniej. Matka Natura stworzyła tu
gigantyczne wapienne formy o nieskazitelnej bieli i tajemniczym charakterze.
Nocleg w obozie na Białej Pustyni.

7 DZIEŃ WHITE DESERT - AL FARAFIRA - AD DACHILA.
Przejazd do oazy Ad - Dachila, ciągnącej się na przestrzeni 60 km. Po drodze
postój w Al Farafira - romantycznej oazie otoczonej gaikami palmowymi, wizyta w
lokalnym muzeum, a następnie safari na Wielkim Morzu Piasku! Przyjazd do oazy
Ad Dachila na kolację i nocleg.

8 DZIEŃ AD DACHILA - AD DABADIB
Przejazd trudną drogą do zagubionych wśród pustyni wiosek Ad Dabadib i Ain
Labacha. Są to typowe oazy karawanowe, położone wzdłuż szlaków Pustyni
Libijskiej w sąsiedztwie źródeł lub studni, założone w czasach ptolemejskich i
rzymskich. Kolejny przystanek w wiosce muzułmańskiej Al -Kasr (najstarsza
zamieszkała siedziba w oazie Ad Dachila), gdzie zachowały się domy z pięknie
rzeźbionymi drzwiami pochodzące z XVI w oraz meczet z przełomu XII i XIII w.
(okres panowania Ajjubidów). Przyjazd na nocleg do Ad Dabadib.

9 DZIEŃ AL CHARIDZA
Przejazd do ostatniej na trasie wędrówki oazy Al. Chardiża Wędrówka po
najważniejszej i największej (185 km) oazie Pustyni Libijskiej. Zwiedzanie
wspaniałej świątyni Ibisa wzniesionej w czasach perskich przez króla Dariusza w
stylu budowli starożytnego Egiptu, wizyta w Al. Badawat, wiosce założonej w
okresie początków chrześcijaństwa, pamiętającej czasy cesarza Teodozjusza.
Odpoczynek na plantacji daktyli .
Nocleg w Al Charidża.

IWONKA

oj kijaszku, jak cytujesz to chociaz kompletnie
Wielka Biblioteka w Aleksandrii zostala zniszczona pierwszy raz w
czasie wojny Cezara z krolem egiptu Ptolomeuszem w 48 r. p.n.e. i
byl to przypadek - pozar ogarnal wiekszosc miasta na skutek walk
ulicznych. To co zostalo z ksiegozbioru zostalo w duzej czesci
zniszczone w 273 lub 274 roku n.e. w czasie wojny cesarza Aureliana
z Zenobia krolowa Palmyry, ktora w tym czasie panowala nad calym
rzymskim Bliskim Wschodem. I Aurelian i Zenobia byli poganami i
zadne z nich nie zniszczyli biblioteki celowo - splonela ona na
skutek walk, w czasie oblezenia Aleksandrii przez armie cesarska.
Ksiegozbiory ocalale w mniejszej bibliotece w Serapeum (tzw.
Biblioteka-Corka) zostaly zabrane, prawdopodobnie w czasach
Konstantyna Wielkiego, do nowej stolicy imperium, Konstantynopola.

Zaglada SWIATYN poganskich zarzadzona przez cesarza Teodozjusza w
391 roku objela takze Aleksandrie, ale wbrew temu co piszesz, zaden
z autorow starozytnych nie wspomina o niszczeniu ksiegozbiorow. Jest
natomiast prawda, ze Teofil, patriarcha Aleksandrii, dopomogl w
zniszczeniu dwoch wielkich SWIATYN, miejsc kultu Mithry i
Serapisa.

Ksiegozbiorow w Aleksandrii pozostalo wszelako wystarczajaco duzo,
aby jeszcze w 642 roku, po zdobyciu miasta przez muzulmanow, kalif
Omar kazal webrac wszystkie ksiegi niezgodnie z islamem i uzyc ich
jako paliwa do podgrzewania wody w lazniach dla zolnierzy.

Pogromy zydowskie? Najwiekszej zaglady zydow w historii dokonal
rezim, ktory z pogarda odrzucil chrzescijanstwo i sprobowal zastapic
je odrodzonym poganskim kultem Odyna...

Swiety Odo z Cluny? Kiju, takie wybiorcze cytaty sa Ciebie
niegodne... Opat Odo byl rzecznikiem przywrocenia dyscypliny wsrod
duchowienstwa i zakonnikow i ukrocenia nagminnego w tych czasach i
nawet tolerowanego lamania slubow czystosci. Jego zdanie, ktore
raczyles wyrwac z kontekstu, bylo skierowane do DUCHOWNYCH, KTORZY
ZLOZYLI SLUBY CZYSTOSCI.

W X wieku cala Europa byla pod panowaniem papiezy????? Kiju, czys z
ty z byka spadl?? X wiek to jest wlasnie okres wielkiego oslabienia
i upadku wladzy papieskiej, gdy kolejni papieze byli wynoszeni do
wladzy na mieczach kolejnych cesarzy, wladcow Rzeszy Niemieckiej lub
wladcow Bizancjum (ktore wciaz wtedy kontrolowalo poludniowe
Wlochy), a gdy tylko przestawali byc wygodni byli bez litosci
mordowani.

Watpie gleboko, czy ludzie sredniowiecza zyli w brudzie -
sredniowiecze to okres, w ktorym laznie i miejsca kapieli byly
bardzo liczne. Smrod i brod, to paradoksalnie "powiew" renesansu i
baroku... Przypomne Ci, ze Jagiello chetnie zazywal lazni (tam
zreszta po raz pierwszy przyjal Spytka z Melsztyna), zas Leszek
Bialy swoje zamilowanie do goracej kapieli przyplacil zycie, bo
wlasnie tam dopadli go siepacze Swietopelka Gdanskiego.
Zas "renesansowy" wladca Francji Henryk IV, ze swej strony zwykl
pisywac do swoich kochanek na tydzien przed wizyta, zeby sie
przestaly apac, bo straca aromat... Skadinad bardzo chcialbym, abys
mi znalazl jakis list pasterski, w ktorym biskupi nawoluja wiernych
do tego, zeby byli brudni...

Rok 1000 to wlasnie poczatek wielkiego odrodzenia Europy, moj mlody
przyjacielu. A dlaczego? Dlatego ze po kleskach Wegrow pod Lech w
955 roku i ostatnich poganskich Wikingow pod Clontarf w 1024 roku,
konczy sie wreszcie okres wielkich inwazji, ktore zaczely sie od
kleski CHRZESCIJANSKICH wojsk rzymskich pod Adrianopolem w roku 378.
To 650 lat nieustajacych niszczycielskich inwazji starlo na miazge
dziedzictwo starozytnosci, to ogien i miecz niesiony kolejno przez
Ostrogotow, Wizygotow, Wandali, Alanow, Hunow, Frankow, Awarow,
Slowian, Longobardow, Chazarow, Wegrow, Arabow i Wikingow przez
CZTERNASCIE GENERACJI bez chwili przerwy wybilo wiekszosc ludnosci,
zrujnowalo miasta, przerwalo szlaki handlowe i zubozylo ludnosc. Tym
samym inwazje sprawily takze, ze upadly nauka, technika i sztuka,
gdyz ludzie, ktorych bylo mniej niz w starozytnosci i ktorzy byli
ubozsi niz ich przodkowie, musieli przez CZTERNASCIE POKOLEN skupic
sie na ZWYKLYM PRZEZYCIU. To natomiast, ze cala spuscizna
starozytnosci nie przepadla bez sladu, zawdzieczamy zmudnej i
mrowczej pracy pokornych mnichow, ktorzy w swoich klasztorach
przechowali i skopiowali co mogli ze spuscizny Grecji i Rzymu. Zanim
wiec naplujesz ponownie i bezmyslnie na kosciol, pomnij, iz
dzisiejsza cywilizacje zawdzieczasz w znacznym stopniu cichym i
ubogim zakonnikom, ludziom Kosciola, ktorzy ja uratowali w takich
miejscach jak Monte Cassino lub wyspa Saint Michel. I rowniez im
zawdzieczasz, ze Europa wyszla z mrokow wielkich inwazji gotowa do
wielkiego wzlotu, ktory zaczal sie w roku 1000 i trwa do dzis - i
dzieki ktoremu swiat jest dzis lepszym miejscem niz w przeszlosci.

Nienawisc to wielki grzech - prawie tak wielki jak glupota...


Tak supaaari, bo intuicja podpowiada mi, ze kochasz slepo jaks
jedyna prawde, ktorej nie ma.
Jezeli partie prawicowe nie sa wylegarnia antysemityzmu, to musimy
sie niestety nie zgodzic. Poniewaz partie prawicowe sa wylegarnia
wszelkich rasizmow, antysemityzm jest tym szczegolnym.
Oto fragment ze strony prawicowcow. Jezeli nawet oni sa zdolni do
takiej wypowiedzi- to co musialy mowic inne zrodla (do ksiazki "Po
zagladzie"):
"Chodakiewicz nie odrzuca twierdzenia, że Żydzi ginęli – w tym z rąk
patriotów polskich – podkreśla jednak, że nie działo się tak z
powodu ich etnicznego czy religijnego pochodzenia, lecz dlatego, że
stali się oni aktywnymi poplecznikami czy agentami reżimu i jego
sowieckich mocodawców.
Zauważa przy okazji, że tylko mniejszość spośród Żydów była ideowymi
komunistami, a wielu pasywnie wspierało reżim komunistyczny, który
miał na celu całkowite złamanie woli oporu społeczeństwa polskiego i
zniszczenie niepodległej Polski."

Z historii (bo lubisz przeciez, choc wybiorczo- jedyny mankament
rozleglej aczkolwiek zaszufladkowanej wiedzy):

-rok 388 pierwsze spalenie synagogi. Nakaz biskupa Kalinikonu.
Kiedy cesarz Teodozjusz domagał się ukarania podpalaczy, św.
Ambroży, biskup Mediolanu, stanął w ich obronie i złożył
oświadczenie następującej treści: "Oświadczam że to ja podpaliłem
synagogę, że ja wydałem i takie polecenie, iżby nie było już
miejsca, w którym nie czci się Chrystusa"
-IV wiek- 7 przykazan przeciw Zydom sw. Jana Chryzostoma/ Ojca
Kosciola
-Rok 415 — konfiskaty wszystkich żydowskich synagog (które
zamieniono następnie w chrześcijańskie kościoły, synagoga
aleksandryjska została zburzona oraz wygnania Żydów z Aleksandrii
(inicjatywa arcybiskupa Cyryla Aleksandryjskiego)
538 r. — trzeci synod w Orleanie zabronił Żydom wychodzenia na ulice
w drugiej połowie Wielkiego Tygodnia
581 r. — synod w Mâcon przypomniał wcześniejsze zakazy oraz zażądał,
aby Żydzi kłaniali się księżom katolickim oraz wstawali na ich widok
1182 — król Filip August wypędza Żydów z Francji i konfiskuje ich
mienie

1215 - czwarty sobór laterański (Innocenty III) zakazał Żydom
piastowania urzędów w państwach chrześcijańskich oraz wychodzenia na
ulice w dniach obchodzenia chrześcijańskich świąt, a także nakazał
im noszenie wyróżniającej się odzieży lub odznak.

1298 - w Röttingen (Bawaria) oskarżono Żydów o zbezczeszczenie
hostii. Stanowiło to wytłumaczenie dla rzezi zorganizowanej przez
katolickiego szlachcica Rindfleischa, które wespół z innymi
katolikami wybił wszystkich Żydów zamieszkałych w Röttingen oraz
zniszczył niemalże 140 innych osad żydowskich.. Jak tłumaczył — był
to rozkaz Pana Boga.
1337 — w Deggendorfie powtórzyło się to co w Röttingen (główną
inspiracją owego mordu była zapewne chęc uwolnienia się od pożyczek,
które pozaciągali u żydowskich lichwiarzy)
1349 — rok "najgorszy dla niemieckich Żydów przed dojściem Hitlera
do władzy" — w Strasburgu spalono dwa tysiące Żydów, zaś majątek
rozdzielono między chrześcijan; wymordowano w sumie całą żydowską
ludność ok. 350 gmin (ofiary najczęściej palono żywcem). Niemalże
wszyscy odrzucili propozycję przejścia na wiarę chrześcijańską,
wybierając męczeństwo.

Co jeszcze? Mam kontynuowac przez wieki do dzisiaj? Przeciez nie ma
sensu, bo problemu nie ma/ nie bylo, czyz nie?
A moje pierwsze pytanie do Ciebie, zauwaz, wyniknelo z tejze Twojej
wypowiedzi: "Hitler - ten germański poganin - jest moim bratem w
wierze i na dodatek przemysłowo rozpalał stosy, żeby robić
eksperymenty?" Hitler nie byl Stworca supaari, ale przyszedl na
swiat w rzeczywistosci, na ktora pracowaly wieki. Te wieki byly w
rekach Kosciola Katolickiego, ktory szczodry byl w nietolerancje i
ekskomunike bzdur, ale Zydobojstwa nie potepial.
Musial dopiero przyjsc holocaust, ze sie towarzycho opamietalo i ma
sie za propagatorow pojednania. Lepiej pozno niz wcale, tylko zauwaz-
czy gdyby katolicyzm po wojnie nie slabl, doszloby do symbolicznych
akcji JPII czy BVI?
Roznica miedzy nami supaari jest taka, ze sama bedac na obczyznie
widze, ze obydwie strony maja udzial w problemie rasistowskim-
zarowno ludnosc tubylcza jak i emigranci. Daleko mi do obwiniania
jednej ze stron i szukania tego, kto byl pierwszy.
Dla mnie przerazajace jest tylko to, do czego sluzyla od wiekow
niepomierna wladza- Papieza, krola itp. Od krola moge sie spodziewac
przyziemnosci i latwiej mu nawet wybacze zbrodnie, ale wobec
instytucji majacej w dloniach potezny rzad dusz- przebaczenie
przychodzi z trudem. W kazdym razie- oczu nie bedziesz mi mydlic, bo
to jest jak na razie Twoja glowna technika na forum, oskarzac innych
o bzdury. Dla mnie historia nie ma jednej twarzy. Dla Ciebie ma.
Niechaj Ci bedzie nadal wygodnie w tym duchowym spokoju.

Do tego okresu odnosi się zapewne Historia Getica Jordanesa, napisana na
przełomie 550 i 551 r. Jest to streszczenie nie zachowanego dzieła Kasjodora
dotyczącego historii Gotów. Znajdujemy tu bardzo cenne informacje o Gepidach
zamieszkujących "na wyspie otoczonej mieliznami rzeki Yiscla", którą nazwali
Gepedojos, a po ich odejściu do "lepszych ziem" zajętej przez lud Widiwariów
(gens Vidivarii), złożony z różnych plemion. Wschodnimi sąsiadami Gepidów byli
według Jordanesa Estowie - "lud usposobiony ze wszech miar pokojowo". Ową wyspę
Gepedojos utożsamia się ze Wzniesieniami Elbląskimi -jedynym w tym rejonie tak
dużym wzniesieniem o stromych naturalnych krawędziach.

Wzniesienia Elbląskie wyodrębniają się zdecydowanie na tle nizinnych Żuław i
jeziora Druzno od południa i wschodu, Zalewu Wiślanego od północy oraz
zabagnionej doliny Pasłęki od wschodu - a przy wyższym niż obecnie poziomie
wody, niczym nie różniły się od opisanej przez Jordanesa wyspy Gepedojos.
Informacje zawarte w Historii Getica Jordanesa znajdują też swe potwierdzenie w
obrazie osadnictwa z końca okresu wpływów rzymskich i okresu wędrówek ludów,
jaki uzyskano drogą badań archeologicznych.

Okres wędrówek ludów, za którego początek przyjmuje się rok 375 n.e., tj.
rozbicie nadczarnomorskiego państwa Gotów przez Hunów i przesunięcia się ich do
Europy Środkowej, trwał do 568 r., kiedy to Awarowie usadowili się nad środkowym
Dunajem, a Słowianie ostatecznie przełamali dunajską granicę obronną. Był to
czas wielkich ruchów migracyjnych z Barbaricum na obszary Imperium Rzymskiego.
Atrakcyjne dla osadnictwa i bogate terytoria rzymskie stały teraz otworem na
skutek ekspansji Hunów i ściągały w ten rejon drużyny wojowników, a nawet całe
plemiona z krajów położonych również daleko na północy Europy. Istniała tu
możliwość szybkiego wzbogacenia się, m.in. przez pobieranie danin (trybutów) czy
też zdobycie łupów wojennych.

Pod koniec IV i na początku V w. n.e, wyraźnie zmniejsza się intensywność
osadnictwa kultury wielbarskiej. Na terenach położonych między dolną Wisłą a
Pasłęka użytkowane są tylko nieliczne cmentarzyska, np. w Malborku-Wielbarku,
Nowym Targu, Bor-nicach, gm. Susz, Rakowcu, gm. Kwidzyn, i osady, np. w
Czechowic, gm. Elbląg.

Napływ ludności zachodniobałtyjskiej. Około połowy V w. na terenach położonych
na zachód od Pasłęki po wschodni skraj Wzniesień Elbląskich pojawiają się
stanowiska związane z pierwszą falą napływu ludności zachodniobałtyjskiej
(wysuniętych najbardziej na zachód plemion Bałtów) z Półwyspu Sambijskiego. Są
to np. cmentarzyska w Pogórzu i Grabinie, gm. Braniewo, Chojnowie, gm.
Tolkmicko, i Pasłęku lub znalezisko z Fromborka, tzw. skarb brązowych ozdób i
monet datowany na połowę V w., a także skarb złotych ozdób z Młoteczna, datowany
na pierwszą połowę V wieku.

Niezwykle interesujące jest także duże nagromadzenie na terenie Wzniesień
Elbląskich złotych monet późnorzymskich i wczesnobizan-tyjskich z V i początków
VI w., występujących pojedynczo lub w tzw. skarbach. Jako przykład można tu
wskazać znaleziska luźne z Elbląga skąd pochodzi co najmniej jeden solid
Honoriusza (395-423), Antemiusza (zm. 414), trzy Teodozjusza II (408-450), jeden
Leona I (457-474) i Anastazjusza I (491-518), a także z Gronowa Górnego, gm.
Elbląg, gdzie odkryto jeden solid Teodozjusza II, dwa Walen-tyniana III
(425-455), jeden Leona I i Libiusza Sewera (461-465). Dwa skarby solidów odkryto
w Trąbkach, gm. Płoskinia, pierwszy zawierał 97, drugi 43 monety, będące
emisjami Teodozjusza II i Walentyniana III.

"Pragniemy, aby wszystkie ludy, którymi kieruje rząd naszej łaskawości,
wyznawały religię, którą jak wierzymy, przekazał Rzymianom św. Piotr apostoł i
która aż dotąd się utrzymywała, którą zachował papież Damazy i Piotr biskup
Aleksandrii. Nakazujemy, aby ci, którzy przyjmują tę wiarę, przyjęli nazwę
chrześcijan - katolików" - to słowa Teodozjusza z 380roku. Widać w nich
wyraźnie, jak ówczesny władca walącego się imperium traktował religię
chrześcijan - to jest dokładnie takie samo podejście jak do religii pogańskiej,
czysto socjologiczne, coś co można nakazać ustawą i obłożyć sankcjami. Dla niego
wprowadzanie chrześcijaństwa było misją życiową, czuł się nowym Mojżeszem nowego
ludu Bożego. On i inni cesarze chrześcijańscy uzurpowali sobie prawo do np.
zwoływania soborów. Nie było wówczas rozłamu między władzą świecką a duchowną. A
władcy świeccy często wiarę traktowali instrumentalnie. To dlatego uważali że
należy prześladować pogan i dlatego wydał rozkaz spalenia biblioteki w
Aleksandrii(pierwsze miało miejsce za Cezara, czyli jeszcze przed narodzeniem
Chrystusa, ostatecznie dzieła dopełnili muzułmanie w VII wieku paląc wszystkie
księgi "niewiernych"). Nie było to więc "zasługą" Kościoła, ale cesarza. (Nie
wiem czy np. Voltaire był zwolennikiem obcinania głów wszystkim, którzy nie chcą
się podporządkować ideom rewolucji, a tak niestety wprowadzenie idei
racjonalizmu rozumieli rewolucjoniści). A to co się zachowało z biblioteki
Aleksandryjskiej (choć mało tego), przetrwało dzięki chrześcijanom. Mało tego,
nie tylko to co pogańskie, ale również dzieła heretyków, i schizmatyków
przetrwały w Kościele, kto chciał mógł wybierać. Cechą średniowiecza i tym co
zaważyło o takim, a nie innym jego kształcie nie była wiara, ale feudalizm,
ustrój polityczny, wywodzący się z pogaństwa, w którym każdy zna swoje miejsce i
nie ma wpływu na jego zmianę. Człowiek średniowiecza nie miał wielkich
aspiracji, a o jego losie decydowały nie ambicje, lecz urodzenie, był więc
silnie zdeterminowany, pochodzeniem, kulturą, także religią. Nie mógł wyznawać
innej niż jego władca. I tym co także charakteryzowało średniowiecze, było
podobne jak w pogaństwie, uznawanie władzy za Boską. A wtedy w imię Boże
usprawiedliwiano poczynania władców. Było wiele krzywdy ze strony członków
Kościoła, to fakt, ale myślę że dziś powinniśmy wyciągnąć z tego wnioski inaczej
popełnimy dokładnie te same błędy z jednej i drugiej strony. Tak jak mówiłem
fanatyzm jest naszym wrogiem, a nie religia, czy racjonalność. Fanatyzm, który
zamyka na człowieka i każe w nim widzieć wroga. Sprawa finansów Kościoła powinna
być tak załatwiona jak na zachodzie, dobrze to funkcjonuje i nikt nie ma nikomu
nic za złe. A co do krajów katolickich i protestanckich oraz ich funkcjonowania,
to różnie to bywa. Bawaria ma swój rząd i jest landem katolickim, a mimo to jest
najbogatszym regionem europy. Całkiem nieźle funkcjonowała też Hiszpania. Grecja
jest ortodoksyjnie prawosławna, a mają w europie najsprawniejszy system
finansowania rodzin. O funkcjonowaniu państw, myślę że bardziej decydował system
polityczny. Najlepiej widać to na przykładzie Niemiec.

Nawet zakładając że przytoczona wersja dekretu Teodozjusza jest autentyczna, nie
zmienia to faktu, że przesłanie ewangelii jest zupełnie inne. Idea głoszenia
nauki Chrystusa jest jednym z podstawowych elementów chrześcijaństwa, nie
oznacza to jednak przymusu. Sam Jezus zwracając się do ludzi mówił: Jeśli
chcesz. Cieszę się że czasy Teodozjusza i późniejsze, w kwestii krzewienia wiary
zmieniły się. Nie wszędzie jednak krzyż szedł w parze z mieczem.Celtowie, nie
mieli żadnego interesu politycznego, czy ekonomicznego by przyjąć
chrześcijaństwo. Są przykładem kultury, w której chrześcijaństwo adoptowało się
wręcz naturalnie. Podobnie rzecz się ma ze słowianami. Niektórzy uważają, że
decyzja Mieszka o przyjęciu chrztu, nie musiała być podyktowana tylko względami
politycznymi. Dziś chrześcijaństwo staje się tym czym powinno być - wolnym
wyborem pewnego sposobu życia. Kościół był katolicki (powszechny) także wtedy
gdy był w katakumbach, albo zamknięty w obozach koncentracyjnych. Dobrze, że
dziś coraz więcej ludzi podejmuje świadomie wybór swojej drogi, poza tym, jeśli
ktoś jest katolikiem, a w sumieniu (nie przez indoktrynację) uzna że ktoś go
oszukuje, że ta religia nie wychodzi na przeciw jego potrzebom - niech odejdzie.
Logicznym by było jednak by zapytał się szczerze samego siebie, czy robił
wszystko by być prawdziwym katolikiem. Tak jak mówiłem, jeśli znajdziemy na
kartach historii Kościoła czarne karty, to po to by już takich samych nie pisać
więcej! Jedynym prawowitym krytykiem Kościoła jest Chrystus, jeśli ktoś chce
oceniać Kościół i chce to robić dobrze, powinien czynić to w świetle tego co od
Kościoła, pasterzy wymagał Chrystus. Nawet ktoś kto nie wierzy, może i wydaje mi
się powinien, jeśli chce krytykować Kościół odwołać się do Ewangelii. On nie
wierzy, ale katolicy wierzą, niech więc żyją według tego w co wierzą. Osądzanie
np. duchownych, również powinno na tej zasadzie się opierać. Można i trzeba
oceniać człowieka, zwłaszcza jeśli prowadzi życie sprzeczne z tym co głosi, od
tego jest także prokurator, ale nie można podważać samego kapłaństwa, bo innego
Kościoła Chrystus nie ustanowił, jak ten w którym biskupi i księża sprawują
funkcję służebną względem ludu. Władza w Kościele oznacza służbę. Problem w tym,
że nie wszyscy to widzą. Świadom jestem że nadchodzi "nowe" dla Kościoła i
jestem pełen nadziei. Wreszcie, jak mówiłem, być może, pozostaną w Kościele ci
którzy naprawdę wierzą, którzy chcą, dla których wiara to nie tylko spotykanie
się z Bogiem i wspólnotą raz na jakiś czas, ale to życie z Bogiem i
wspólnotą.Nawet jeśli to będzie garstka, Bóg dokona wielkich rzeczy właśnie
przez to "nic", jak przez Matkę Teresę, albo Jana Pawła II.

Atyjudaizm Ojców Kościoła instytucjonalnego: cz.III

„Z tą okropną hordą Żydów nie chcemy mieć nic wspólnego”, twierdził cesarz
Konstantyn uważany za pierwszego cesarza chrześcijańskiego. Nazywał ich „ludem
odtrąconym”, „ludźmi splamionymi krwią” i z „wrodzonym obłędem”.

Za jego przykładem i z inspiracji Kościoła, wielu cesarzy w IV i V wieku
kontynuowało politykę antysemicką – i to w wersji zaostrzonej.
Sobór w Nicei zakazał Żydom posiadania niewolników chrześcijan, „gdyż byłoby to
wielce niesprawiedliwe, aby ci, co zabili Pana i mordowali proroków, gnębili
wyznawców Chrystusa”.
Synod w Elwirze ogłosił katalog kar dla duchowych i małżeństw mieszanych za
utrzymywanie kontaktów z Żydami.
Synowie Konstantyna jeszcze te kary zaostrzyli. Przedtem „winnych” pozbawiano
komunii, teraz przejście chrześcijanina na judaizm oznaczało konfiskatę majątku,
a poślubienie chrześcijanki przez Żyda i obrzezanie niewolników – nawet śmierć
.
Wyjątkiem był cesarz Julian Apostata, zwany nawet filosemitą, za co zresztą
spotkało go ze strony Kościoła wiele zarzutów i zniewag.
W 404 roku zakazano Żydom wstępowania do armii oraz zajmowania urzędów
państwowych. Decyzje te uznawane były aż do XIX wieku i ponownie, w zaostrzonej
formie, realizowane w III Rzeszy Adolfa Hitlera.

Kulminacja represji był rok 553, w którym cesarz Justynian zakazał Żydom
korzystania nawet z Talmudu.

Wielu historyków dowodzi nie bez racji, że we wczesnym średniowieczu na czele
ruchów antysemickich stali chrześcijanie, a Kościół, jako instytucja, inspirował
wiele działań skierowanych przeciwko Synagodze.

Pierwsza synagoga zburzona została w połowie IV wieku z polecenia biskupa
Innocentego w północnych Włoszech. Skonfiskowano przy tym całe mienie gminy
żydowskiej. W położonej w północnej Afryce Tipasie, w tym samym czasie odebrano
Żydom synagogę i przekształcono ja w kościół.

Pierwszą synagogę spalono natomiast w 388 roku nad Eufratem na polecenie
biskupa Kalinikonu.

Nie pomogła wtedy Żydom nawet interwencja cesarza Teodozjusza, który zażądał,
aby podpalaczy ukarano, a synagogę odbudowano za pieniądze miejscowego biskupa.

Po stronie chrześcijańskich podpalaczy opowiedzieli się biskupi sąsiednich
diecezji, w tym doktor kościoła Ambroży, który zakazał cesarzowi przyjmowania
komunii do czasu cofnięcia wcześniejszych decyzji.

W 415 roku arcybiskup Cyryl, zwany Aleksandryjskim, doprowadził do konfiskaty
wszystkich egipskich synagog i zamiany ich na kościoły. Zburzono wtedy wielką
synagogę w Aleksandrii, zagrabiono mienie gmin żydowskich ich samych usunięto z
miast.

Antysemicka postawa biskupa Aleksandryjskiego była przykładem dla innych
hierarchów. Do dziś Cyryl uważany jest za jednego z największych przeciwników
Żydów wśród duchownych chrześcijańskich.
Są jednak i tacy, którzy próbują tłumaczyć postępowanie Cyryla. Zdaniem
kardynała Newmana, nie było możliwe, aby ten święty Kościoła rzymskokatolickiego
i greckiego Kościoła prawosławnego, inicjator kultu Maryi, mógł być sądzony
według jego zewnętrznych czynów, a nie z racji „wewnętrznej świętości”
.
Cyryl Aleksandryjski miał na swoim sumieniu nie tylko grzechy antysemickie.
Posadzono go miedzy innymi, że był zamieszany w bestialskie zamordowanie kobiety
– filozofa, Hypatii. Wprowadzony przez niego kult Maryi – Matki Jezusa na
Soborze w Efezie wymagał przekazania ojcom soborowym ogromnych łapówek.

Biskup Jan z Efezu przekształcił siedem synagog w kościoły chrześcijańskie.
Biskup Jan chwalił wszystkich duchownych, którzy występowali przeciwko Żydom.
Nazywał Żydów „mordercami Syna Bożego, których nie należałoby w ogóle pozostawić
przy życiu”.

Przynajmniej we wczesnych wiekach chrześcijaństwa widoczna była różnica w
postępowaniu wobec Żydów między biskupami i duchownymi chrześcijanami, a
wiernymi. Lud chrześcijański w wielu miejscach żył z Żydami w symbiozie,
niekiedy nawet utrzymując z nim bliskie związki. W okolicach Antiochii w IV
wieku znana była synagoga z wielu uzdrowień. Nic, więc dziwnego, że – równie
często jak Żydzi – bywali w niej chrześcijanie. Chrześcijanie hiszpańscy
zabiegali, aby rabini święcili im pola.

Lud boży jeśli wszczynał burdy antyżydowskie, to podpuszczany najczęściej przez własnych biskupów i księży. To również część tradycji kościelnej. Niemal coroczną normą były rozruchy w okresie Wielkanocy, kiedy to przypominano sobie, że to „Żydzi zabili Pana". Nieważne, że nawet jeśli tak było (dlaczego nie oskarżano o zabicie Jezusa Rzymian ?!), to ładnych parę lat od ukrzyżowania Jezusa minęło. Cóż z tego, obowiązywało prawo odpowiedzialności zbiorowej. "Krew jego na nas i na nasze dzieci&" (Mt. 27, 25). "Zatem pozwolili krwi Chrystusa spłynąć nie tylko na współczesnych Jezusowi, ale także na wszystkie ich pokolenia, które nadejdą aż po kres czasów" — to Orygenes. I ludzie Kościoła utwierdzali w tym owieczki boże przez wieki... Wszak antyjudaizm był jedną z domen nauczania Kościoła w średniowieczu ! I później jeszcze. Do czego to prowadziło ? Oto próbka: "Pociesznym było widowiskiem patrzeć na długie ich opończe przebiegające przez płomienie, na palące się u niektórych pejsaki, słyszeć przeraźliwe głosy i lamenta i widzieć chrześcijan okładających ich kijami" (cyt. za S. Podemski "Od pogromu do zagłady", w: "Polityka" nr 3/01, s. 68, na podst.: Tomasz Szarota "U progu zagłady"). Tak to wyglądało w relacji pewnego czeskiego podróżnika po ziemiach polskich, który był świadkiem pogromu w Łukowie w roku 1676.
Przypomnijmy jednak Hiszpanię — rzecz jasna sprzed działalności tamtejszej inkwizycji. To półwysep iberyjski miał na swych ziemiach największą liczbę mniejszości, w tym żydowskiej. Potem, gdy inkwizycja i arcykatoliccy władcy hiszpańscy w imię boże Żydów wygnali, wypędzani chronili się najliczniej nie w Polsce, lecz w Portugalii (ale prawdą jest, że ich spokój w tym kraju też nie trwał zbyt długo). Tak więc w konsekwencji ciągłych wędrówek faktycznie w Polsce stworzyli największą kolonię, zresztą w przeważającej liczbie przybywali nie z krajów południowych (Żydzi sefardyjscy), ale z terenów północnych, głównie z Niemiec (Żydzi aszkanezyjscy). Tłumnie zaczęli przybywać już w okresie wojen krzyżowych, gdy gorliwcy z mieczami skonstatowali, że właściwie po co wyprawiać się aż do Ziemi Świętej, kiedy niewierni znajdują się tuż tuż. Zaczęły się rzezie Żydów na niespotykaną dotąd skalę. Polowanie na Żydów w dobie krucjat nie były bynajmniej przykładami „wypadku przy pracy", jak to nieraz tłumaczyli historycy, zwalając winę na niesforne, agresywne i ciemne rycerstwo. Kościół przecież ogłosił oficjalną krucjatę przeciw Żydom. Uczynił to papież uznany za jedną z największych osobowości Kościoła katolickiego — Innocenty III w 1212 roku. Krucjatę poprowadził Alfons VIII z Kastylii i Piotr z Aragonii. Ten sam wielki papież ma na sumieniu (albo raczej w myśl chrześcijańskiej „prawdy": w rejestrze chwały) krucjatę przeciw albigensom. Następny Innocenty — IV w 1244 r. nakazał palić święte księgi żydowskie. Nie wiem czy to taktownie pocieszać Żydów, że uczestnicy różnych krucjat w szafowaniu okrucieństwami nie tylko Żydów wyróżniali, wszak w tym czasie, w dobie największego wzrostu potęgi Kościoła, byli jeszcze albigensi i czarownice, i mieszkańcy chrześcijańskiego Konstantynopola, zmasakrowani, gdy się krzyżowcom trochę pomyliła droga ku Jerozolimie. Nie ci, to inni, a wszyscy „synowie szatana", „brudne świnie", „śmierdzące psy"; itp. A za zabijanie ich — odpust wszelkich grzechów. To się nazywa moralność !

Zresztą tę swoistą etykę antyjudaizmu ukształtował już Kościół starożytny. Średniowiecze miało się więc na kim wzorować. Niektórych fraz z pism ojców Kościoła sam Hitler by się nie powstydził, taki sączy się z nich jad. "Zabójcy Pana, mordercy proroków (...), rasa żmij, donosiciele, (...) ohydni potępieńcy, wrogowie wszystkiego, co piękne" to tylko niektóre z określeń, jakich używali chrześcijańscy Ojcowie. Najpełniejszy zbiór regulacji antyżydowskich został opracowany za cesarza (chrześcijańskiego) Teodozjusza II, potem rozszerzono go jeszcze w VI wieku n.e. za Justyniana I, i w tej formie stał się podstawą późniejszych kodeksów w Europie.

Greckokatolickie odznaczenie dla księdza rzym.kat.
5 czerwca 2006 r. (poniedziałek) w osadzie Horodło (znanej
szerszemu ogółowi z unii polsko-litewskiej z 1413 r.) w powiecie
hrubieszowskim odbędzie się niecodzienna uroczystość. Proboszcz miejscowej
parafii rzymskokatolickiej, ks. kan. Henryk Krukowski, otrzyma z rąk
Metropolity Przemysko-Warszawskiego Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego,
Ks. Arcybiskupa Jana Martyniaka, wysokiej rangi odznaczenie – złoty krzyż z
ozdobami. Pontyfikalna Boska Liturgia św. Jana Chryzostoma, podczas której
ks. Krukowskiemu włożony zostanie ów krzyż, rozpocznie się o 11.30 w
miejscowej cerkiewce św. Mikołaja – zbudowanej w okresie międzywojennym dla
neounitów, obecnie pełniącej rolę świątyni filialnej parafii
rzymskokatolickiej. Obok głównego celebransa, Metropolity Jana, uczestnikami
Liturgii będą sygnatariusze wniosku odznaczeniowego, trzej duchowni
greckokatoliccy z Lublina (ks.ks. mitrat Stefan Batruch, protojerej Bogdan
Pańczak i diakon Piotr Siwicki), a śpiew i asystę zapewnią alumni
greckokatoliccy z lubelskiego seminarium.
Po raz pierwszy Kościół greckokatolicki w Polsce odznacza
złotym krzyżem z ozdobami kapłana rzymskokatolickiego. Już zatem z tego
powodu uroczystości horodelskie zasługują na wzmiankę. Podstawowym jednak
powodem, dla którego warto o nich wiedzieć, jest osoba odznaczonego.
Ks. Henryk Krukowski urodził się w 1946 r. we wsi Majdan
Zahorodyński k. Siedliszcza. Po ukończeniu seminarium lubelskiego przyjął w
1971 r. święcenia prezbiteratu (potocznie: kapłańskie). Od roku 1986 jest
proboszczem jedynej w Horodle parafii rzymskokatolickiej. Pełni także funkcje
wicedziekana dekanatu Hrubieszów-Północ i referenta ds. ekumenicznych w
diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Jest kanonikiem honorowym kapituły
konkatedralnej w Lubaczowie.
Już swoją pracę magisterską poświęcił tematyce
wschodniochrześcijańskiej (Problemy liturgiczne w ustawodawstwie Synodu
Unickiego Zamojskiego w 1720 roku, Lublin 1971). W swej posłudze kapłańskiej
kładzie szczególny nacisk na właściwy stosunek zarówno do tradycji
chrześcijaństwa wschodniego (w szczególności grekokatolicyzmu i prawosławia),
jak też i do współczesnych tej tradycji spadkobierców. Postawę otwartości na
Wschód stara się zaszczepić zarówno młodym kapłanom przewijającym się przez
horodelską parafię w charakterze wikariuszy oraz swym parafianom, jak też i
szerszym kręgom wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, zwłaszcza w diecezji
zamojsko-lubaczowskiej – publikując liczne (w chwili obecnej ponad 30)
artykuły popularne w prasie lokalnej, przede wszystkim w zamojskiej wkładce
do tygodnika „Niedziela”. Opublikował także dwie pozycje zwarte: „Horodło
chrześcijańskie” (Lublin 1999) i „Siedliszcze. Dzieje parafii katolickiej”
(Lublin 2000). Życzliwy stosunek do prawosławia, konsekwentne uznawanie
grekokatolicyzmu za równoprawny i równie wartościowy, jak katolicyzm
łaciński, człon Kościoła powszechnego, unikanie wątków polemicznych,
potępienie wszelkich nacjonalizmów – to warte podkreślenia cechy działalności
publicystycznej i popularyzatorskiej proboszcza z Horodła. Warto zaznajomić
się z jego twórczością choćby poprzez portal www.niedziela.pl
Taką właśnie postawę prezentuje on również w swym życiu i
działalności duszpasterskiej. Utrzymuje przyjazne kontakty z duchowieństwem
prawosławnym, bierze udział w prawosławnych nabożeństwach w pobliskich
cerkwiach. Uczestniczy bardzo chętnie we wszelkich możliwych uroczystościach
greckokatolickich od spotkań transgranicznych w pobliskim Korczminie do
uroczystości w neounickich, dalekich Kostomłotach. Tak, jak w swym pisarstwie
nigdy nie stara się zacierać śladów wschodniej tradycji na Chełmszczyźnie –
przeciwnie, podkreśla rolę grekokatolików i prawosławnych w kształtowaniu
chrześcijańskiego oblicza regionu czy konkretnej miejscowości – tak i w życiu
jest wielkim miłośnikiem i zbieraczem pamiątek cerkiewnych. W sposób
absolutnie wyjątkowy przeprowadził renowację przejętej w latach
osiemdziesiątych od państwa zrujnowanej przedwojennej cerkwi neounickiej.
Przejąwszy ją (a trzeba nadmienić, że katolicy łacińscy w Horodle mają
własny, obszerny kościół podominikański i zasadniczo nie potrzebowali
przejmować cerkiewki i inwestować w jej remont), nie tylko nie starał się
przerobić cerkwi na kościół, ale wręcz przeciwnie – z wielkim pietyzmem
zadbał o odtworzenie wschodniego wystroju świątyni, co stanowi absolutny
precedens: nie jest mi znany żaden analogiczny przypadek w Kościele łacińskim
na tych terenach dzisiejszej Polski, które w XIX w. były pod zaborem
rosyjskim. W niezbyt zamożnej parafii, z dużym udziałem ludności zatrudnionej
w PGR-ach (wtedy), wysiłek taki zasługuje na szczególne uznanie.
A tak prezentuje się efekt owych prac -
cerkiew z zewnątrz: organista.republika.pl/www/horodlocerk.jpg
wnętrze: organista.republika.pl/www/horodlocerkiko.jpg

Cerkiew św. Mikołaja służy miejscowym łacinnikom jako kościół
filialny, bywa też okazyjnie udostępniana prawosławnym – niestety, zwykle na
pogrzeby miejscowych „ostatnich Mohikanów” tego wyznania. Aby umożliwić swym
wiernym „oddychanie wschodnim płucem” Kościoła powszechnego, ks. Krukowski od
czasu do czasu zaprasza do celebrowania Boskiej Liturgii duchownych
greckokatolickich tradycji zarówno ukraińskiej, jak też i synodalnej (jak
proboszcz z Kostomłot o. archimandryta Roman Piętka MIC czy wizytator
apostolski dla grekokatolików na Białorusi o. archimandryta Sergiusz Gajek
MIC). Po raz pierwszy nastąpiło to w roku 1988 – dla uczczenia Tysiąclecia
Chrztu Rusi, gdy zaproszeni zostali greckokatoliccy seminarzyści z Lublina z
ówczesnym opiekunem, o. Teodozjuszem Jankowem, bazylianinem. Trzeba
podkreślić, że organizując takie uroczystości z udziałem ukraińskich
duchownych i alumnów ks. Krukowski miał i ma na celu również budowanie
dobrych stosunków polsko-ukraińskich. Biorąc pod uwagę, że ogromny odsetek
jego parafian stanowią uciekinierzy lub przesiedleńcy z Wołynia oraz ich
potomkowie, należy tym bardziej docenić wysiłki horodelskiego proboszcza –
motywowane nie takimi czy innymi rachubami czy poglądami politycznymi, a
wiernością nauce ewangelicznej.
Ksiądz kanonik Henryk Krukowski, skromny proboszcz małej
parafii w Hrubieszowskiem, w pełni zasłużył na nadanie mu złotego krzyża z
ozdobami, czyli nagrody, którą nadaje biskup eparchialny lub patriarcha
(arcybiskup większy) kapłanowi za szczególne zasługi dla Kościoła.

Kościół gr.kat. odznaczy rzym.kat. kapłana
5 czerwca 2006 r. (poniedziałek) w osadzie Horodło (znanej
szerszemu ogółowi z unii polsko-litewskiej z 1413 r.) w powiecie
hrubieszowskim odbędzie się niecodzienna uroczystość. Proboszcz miejscowej
parafii rzymskokatolickiej, ks. kan. Henryk Krukowski, otrzyma z rąk
Metropolity Przemysko-Warszawskiego Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego,
Ks. Arcybiskupa Jana Martyniaka, wysokiej rangi odznaczenie – złoty krzyż z
ozdobami. Pontyfikalna Boska Liturgia św. Jana Chryzostoma, podczas której
ks. Krukowskiemu włożony zostanie ów krzyż, rozpocznie się o 11.30 w
miejscowej cerkiewce św. Mikołaja – zbudowanej w okresie międzywojennym dla
neounitów, obecnie pełniącej rolę świątyni filialnej parafii
rzymskokatolickiej. Obok głównego celebransa, Metropolity Jana, uczestnikami
Liturgii będą sygnatariusze wniosku odznaczeniowego, trzej duchowni
greckokatoliccy z Lublina (ks.ks. mitrat Stefan Batruch, protojerej Bogdan
Pańczak i diakon Piotr Siwicki), a śpiew i asystę zapewnią alumni
greckokatoliccy z lubelskiego seminarium.
Po raz pierwszy Kościół greckokatolicki w Polsce odznacza
złotym krzyżem z ozdobami kapłana rzymskokatolickiego. Już zatem z tego
powodu uroczystości horodelskie zasługują na wzmiankę. Podstawowym jednak
powodem, dla którego warto o nich wiedzieć, jest osoba odznaczonego.
Ks. Henryk Krukowski urodził się w 1946 r. we wsi Majdan
Zahorodyński k. Siedliszcza. Po ukończeniu seminarium lubelskiego przyjął w
1971 r. święcenia prezbiteratu (potocznie: kapłańskie). Od roku 1986 jest
proboszczem jedynej w Horodle parafii rzymskokatolickiej. Pełni także funkcje
wicedziekana dekanatu Hrubieszów-Północ i referenta ds. ekumenicznych w
diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Jest kanonikiem honorowym kapituły
konkatedralnej w Lubaczowie.
Już swoją pracę magisterską poświęcił tematyce
wschodniochrześcijańskiej (Problemy liturgiczne w ustawodawstwie Synodu
Unickiego Zamojskiego w 1720 roku, Lublin 1971). W swej posłudze kapłańskiej
kładzie szczególny nacisk na właściwy stosunek zarówno do tradycji
chrześcijaństwa wschodniego (w szczególności grekokatolicyzmu i prawosławia),
jak też i do współczesnych tej tradycji spadkobierców. Postawę otwartości na
Wschód stara się zaszczepić zarówno młodym kapłanom przewijającym się przez
horodelską parafię w charakterze wikariuszy oraz swym parafianom, jak też i
szerszym kręgom wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, zwłaszcza w diecezji
zamojsko-lubaczowskiej – publikując liczne (w chwili obecnej ponad 30)
artykuły popularne w prasie lokalnej, przede wszystkim w zamojskiej wkładce
do tygodnika „Niedziela”. Opublikował także dwie pozycje zwarte: „Horodło
chrześcijańskie” (Lublin 1999) i „Siedliszcze. Dzieje parafii katolickiej”
(Lublin 2000). Życzliwy stosunek do prawosławia, konsekwentne uznawanie
grekokatolicyzmu za równoprawny i równie wartościowy, jak katolicyzm
łaciński, człon Kościoła powszechnego, unikanie wątków polemicznych,
potępienie wszelkich nacjonalizmów – to warte podkreślenia cechy działalności
publicystycznej i popularyzatorskiej proboszcza z Horodła. Warto zaznajomić
się z jego twórczością choćby poprzez portal www.niedziela.pl
Taką właśnie postawę prezentuje on również w swym życiu i
działalności duszpasterskiej. Utrzymuje przyjazne kontakty z duchowieństwem
prawosławnym, bierze udział w prawosławnych nabożeństwach w pobliskich
cerkwiach. Uczestniczy bardzo chętnie we wszelkich możliwych uroczystościach
greckokatolickich od spotkań transgranicznych w pobliskim Korczminie do
uroczystości w neounickich, dalekich Kostomłotach. Tak, jak w swym pisarstwie
nigdy nie stara się zacierać śladów wschodniej tradycji na Chełmszczyźnie –
przeciwnie, podkreśla rolę grekokatolików i prawosławnych w kształtowaniu
chrześcijańskiego oblicza regionu czy konkretnej miejscowości – tak i w życiu
jest wielkim miłośnikiem i zbieraczem pamiątek cerkiewnych. W sposób
absolutnie wyjątkowy przeprowadził renowację przejętej w latach
osiemdziesiątych od państwa zrujnowanej przedwojennej cerkwi neounickiej.
Przejąwszy ją (a trzeba nadmienić, że katolicy łacińscy w Horodle mają
własny, obszerny kościół podominikański i zasadniczo nie potrzebowali
przejmować cerkiewki i inwestować w jej remont), nie tylko nie starał się
przerobić cerkwi na kościół, ale wręcz przeciwnie – z wielkim pietyzmem
zadbał o odtworzenie wschodniego wystroju świątyni, co stanowi absolutny
precedens: nie jest mi znany żaden analogiczny przypadek w Kościele łacińskim
na tych terenach dzisiejszej Polski, które w XIX w. były pod zaborem
rosyjskim. W niezbyt zamożnej parafii, z dużym udziałem ludności zatrudnionej
w PGR-ach (wtedy), wysiłek taki zasługuje na szczególne uznanie.
A tak prezentuje się efekt owych prac -
cerkiew z zewnątrz: organista.republika.pl/www/horodlocerk.jpg
wnętrze: organista.republika.pl/www/horodlocerkiko.jpg

Cerkiew św. Mikołaja służy miejscowym łacinnikom jako kościół
filialny, bywa też okazyjnie udostępniana prawosławnym – niestety, zwykle na
pogrzeby miejscowych „ostatnich Mohikanów” tego wyznania. Aby umożliwić swym
wiernym „oddychanie wschodnim płucem” Kościoła powszechnego, ks. Krukowski od
czasu do czasu zaprasza do celebrowania Boskiej Liturgii duchownych
greckokatolickich tradycji zarówno ukraińskiej, jak też i synodalnej (jak
proboszcz z Kostomłot o. archimandryta Roman Piętka MIC czy wizytator
apostolski dla grekokatolików na Białorusi o. archimandryta Sergiusz Gajek
MIC). Po raz pierwszy nastąpiło to w roku 1988 – dla uczczenia Tysiąclecia
Chrztu Rusi, gdy zaproszeni zostali greckokatoliccy seminarzyści z Lublina z
ówczesnym opiekunem, o. Teodozjuszem Jankowem, bazylianinem. Trzeba
podkreślić, że organizując takie uroczystości z udziałem ukraińskich
duchownych i alumnów ks. Krukowski miał i ma na celu również budowanie
dobrych stosunków polsko-ukraińskich. Biorąc pod uwagę, że ogromny odsetek
jego parafian stanowią uciekinierzy lub przesiedleńcy z Wołynia oraz ich
potomkowie, należy tym bardziej docenić wysiłki horodelskiego proboszcza –
motywowane nie takimi czy innymi rachubami czy poglądami politycznymi, a
wiernością nauce ewangelicznej.
Ksiądz kanonik Henryk Krukowski, skromny proboszcz małej
parafii w Hrubieszowskiem, w pełni zasłużył na nadanie mu złotego krzyża z
ozdobami, czyli nagrody, którą nadaje biskup eparchialny lub patriarcha
(arcybiskup większy) kapłanowi za szczególne zasługi dla Kościoła.

Proboszcz Horodła odznaczony przez grekokatolików
5 czerwca 2006 r. (poniedziałek) w osadzie Horodło (znanej
szerszemu ogółowi z unii polsko-litewskiej z 1413 r.) w powiecie
hrubieszowskim odbędzie się niecodzienna uroczystość. Proboszcz miejscowej
parafii rzymskokatolickiej, ks. kan. Henryk Krukowski, otrzyma z rąk
Metropolity Przemysko-Warszawskiego Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego,
Ks. Arcybiskupa Jana Martyniaka, wysokiej rangi odznaczenie – złoty krzyż z
ozdobami. Pontyfikalna Boska Liturgia św. Jana Chryzostoma, podczas której
ks. Krukowskiemu włożony zostanie ów krzyż, rozpocznie się o 11.30 w
miejscowej cerkiewce św. Mikołaja – zbudowanej w okresie międzywojennym dla
neounitów, obecnie pełniącej rolę świątyni filialnej parafii
rzymskokatolickiej. Obok głównego celebransa, Metropolity Jana, uczestnikami
Liturgii będą sygnatariusze wniosku odznaczeniowego, trzej duchowni
greckokatoliccy z Lublina (ks.ks. mitrat Stefan Batruch, protojerej Bogdan
Pańczak i diakon Piotr Siwicki), a śpiew i asystę zapewnią alumni
greckokatoliccy z lubelskiego seminarium.
Po raz pierwszy Kościół greckokatolicki w Polsce odznacza
złotym krzyżem z ozdobami kapłana rzymskokatolickiego. Już zatem z tego
powodu uroczystości horodelskie zasługują na wzmiankę. Podstawowym jednak
powodem, dla którego warto o nich wiedzieć, jest osoba odznaczonego.
Ks. Henryk Krukowski urodził się w 1946 r. we wsi Majdan
Zahorodyński k. Siedliszcza. Po ukończeniu seminarium lubelskiego przyjął w
1971 r. święcenia prezbiteratu (potocznie: kapłańskie). Od roku 1986 jest
proboszczem jedynej w Horodle parafii rzymskokatolickiej. Pełni także funkcje
wicedziekana dekanatu Hrubieszów-Północ i referenta ds. ekumenicznych w
diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Jest kanonikiem honorowym kapituły
konkatedralnej w Lubaczowie.
Już swoją pracę magisterską poświęcił tematyce
wschodniochrześcijańskiej (Problemy liturgiczne w ustawodawstwie Synodu
Unickiego Zamojskiego w 1720 roku, Lublin 1971). W swej posłudze kapłańskiej
kładzie szczególny nacisk na właściwy stosunek zarówno do tradycji
chrześcijaństwa wschodniego (w szczególności grekokatolicyzmu i prawosławia),
jak też i do współczesnych tej tradycji spadkobierców. Postawę otwartości na
Wschód stara się zaszczepić zarówno młodym kapłanom przewijającym się przez
horodelską parafię w charakterze wikariuszy oraz swym parafianom, jak też i
szerszym kręgom wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, zwłaszcza w diecezji
zamojsko-lubaczowskiej – publikując liczne (w chwili obecnej ponad 30)
artykuły popularne w prasie lokalnej, przede wszystkim w zamojskiej wkładce
do tygodnika „Niedziela”. Opublikował także dwie pozycje zwarte: „Horodło
chrześcijańskie” (Lublin 1999) i „Siedliszcze. Dzieje parafii katolickiej”
(Lublin 2000). Życzliwy stosunek do prawosławia, konsekwentne uznawanie
grekokatolicyzmu za równoprawny i równie wartościowy, jak katolicyzm
łaciński, człon Kościoła powszechnego, unikanie wątków polemicznych,
potępienie wszelkich nacjonalizmów – to warte podkreślenia cechy działalności
publicystycznej i popularyzatorskiej proboszcza z Horodła. Warto zaznajomić
się z jego twórczością choćby poprzez portal www.niedziela.pl
Taką właśnie postawę prezentuje on również w swym życiu i
działalności duszpasterskiej. Utrzymuje przyjazne kontakty z duchowieństwem
prawosławnym, bierze udział w prawosławnych nabożeństwach w pobliskich
cerkwiach. Uczestniczy bardzo chętnie we wszelkich możliwych uroczystościach
greckokatolickich od spotkań transgranicznych w pobliskim Korczminie do
uroczystości w neounickich, dalekich Kostomłotach. Tak, jak w swym pisarstwie
nigdy nie stara się zacierać śladów wschodniej tradycji na Chełmszczyźnie –
przeciwnie, podkreśla rolę grekokatolików i prawosławnych w kształtowaniu
chrześcijańskiego oblicza regionu czy konkretnej miejscowości – tak i w życiu
jest wielkim miłośnikiem i zbieraczem pamiątek cerkiewnych. W sposób
absolutnie wyjątkowy przeprowadził renowację przejętej w latach
osiemdziesiątych od państwa zrujnowanej przedwojennej cerkwi neounickiej.
Przejąwszy ją (a trzeba nadmienić, że katolicy łacińscy w Horodle mają
własny, obszerny kościół podominikański i zasadniczo nie potrzebowali
przejmować cerkiewki i inwestować w jej remont), nie tylko nie starał się
przerobić cerkwi na kościół, ale wręcz przeciwnie – z wielkim pietyzmem
zadbał o odtworzenie wschodniego wystroju świątyni, co stanowi absolutny
precedens: nie jest mi znany żaden analogiczny przypadek w Kościele łacińskim
na tych terenach dzisiejszej Polski, które w XIX w. były pod zaborem
rosyjskim. W niezbyt zamożnej parafii, z dużym udziałem ludności zatrudnionej
w PGR-ach (wtedy), wysiłek taki zasługuje na szczególne uznanie.
A tak prezentuje się efekt owych prac -
cerkiew z zewnątrz: organista.republika.pl/www/horodlocerk.jpg
wnętrze: organista.republika.pl/www/horodlocerkiko.jpg

Cerkiew św. Mikołaja służy miejscowym łacinnikom jako kościół
filialny, bywa też okazyjnie udostępniana prawosławnym – niestety, zwykle na
pogrzeby miejscowych „ostatnich Mohikanów” tego wyznania. Aby umożliwić swym
wiernym „oddychanie wschodnim płucem” Kościoła powszechnego, ks. Krukowski od
czasu do czasu zaprasza do celebrowania Boskiej Liturgii duchownych
greckokatolickich tradycji zarówno ukraińskiej, jak też i synodalnej (jak
proboszcz z Kostomłot o. archimandryta Roman Piętka MIC czy wizytator
apostolski dla grekokatolików na Białorusi o. archimandryta Sergiusz Gajek
MIC). Po raz pierwszy nastąpiło to w roku 1988 – dla uczczenia Tysiąclecia
Chrztu Rusi, gdy zaproszeni zostali greckokatoliccy seminarzyści z Lublina z
ówczesnym opiekunem, o. Teodozjuszem Jankowem, bazylianinem. Trzeba
podkreślić, że organizując takie uroczystości z udziałem ukraińskich
duchownych i alumnów ks. Krukowski miał i ma na celu również budowanie
dobrych stosunków polsko-ukraińskich. Biorąc pod uwagę, że ogromny odsetek
jego parafian stanowią uciekinierzy lub przesiedleńcy z Wołynia oraz ich
potomkowie, należy tym bardziej docenić wysiłki horodelskiego proboszcza –
motywowane nie takimi czy innymi rachubami czy poglądami politycznymi, a
wiernością nauce ewangelicznej.
Ksiądz kanonik Henryk Krukowski, skromny proboszcz małej
parafii w Hrubieszowskiem, w pełni zasłużył na nadanie mu złotego krzyża z
ozdobami, czyli nagrody, którą nadaje biskup eparchialny lub patriarcha
(arcybiskup większy) kapłanowi za szczególne zasługi dla Kościoła.

Zaproszenie do Stambułu. Miasto czterech żywiołów
turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81945,7458587,Zaproszenie_do_Stambulu__Miasto_czterech_zywiolow.html

Stambuł to trzecie - po Londynie i Paryżu - najchętniej odwiedzane
miasto w Europie. W 2008 r. gościło 7 mln turystów, w 2009
spodziewano się ich 10 mln. Ciekawe, ilu przyciągną imprezy i
wydarzenia związane z zaszczytnym tytułem Europejskiej Stolicy
Kultury?

***

Gdy byłam w Stambule w październiku, wszędzie trwały wielkie
porządki i remonty. Wiele dobrze znanych miejsc zyska więc w tym
roku nowy blask - warto odwiedzić je ponownie. Jest wśród nich m.in.
słynna Hagia Sophia i Muzeum Kaligrafii w dawnej szkole
teologicznej, tuż obok meczetu Beyazita. A nieczynna od 1993 r. XIX-
wieczna gazownia Hasana Paszy ma się zamienić w wielkie centrum
kulturalne. Budowniczowie tunelu pod Bosforem mającego połączyć
europejską i azjatycką część miasta natrafili zaś swego czasu na
pozostałości tzw. portu Teodozjusza (od imienia cesarza zmarłego w
395 r.) i równie starożytnej flotylli - będzie to nowa atrakcja
miasta.

Kalendarz kulturalny podzielono na cztery części: Ziemia
(przedsięwzięcia związane z historycznym dorobkiem miasta, do 20
marca), Powietrze (współistnienie wielu kultur i religii, 21 marca -
21 czerwca), Woda (jako element dzielący i jednoczący Stambuł, 22
czerwca - 22 września), Ogień (sztuka współczesna).

A oto niektóre propozycje spośród setek imprez:

• „Życie i miłość” - wystawa rysunków, grafik i obrazów Marca
Chagalla, Muzeum Pera w dawnym hotelu Bristol, Mesrutiyet Caddesi nr
65 (na dolnych piętrach stała wystawa malarstwa z epoki
ottomańskiej, tureckiej ceramiki oraz zabytkowych narzędzi miar i
wag), do 24 stycznia

• „Wirujący derwisze”, w każdą niedzielę, do września

• „Skarby pałaców Kremla” - wystawa w dawnych stajniach pałacu
Topkapi, sercu otomańskiego imperium, do maja

• „Kolorowy Stambuł” - wystawa fotografii

• „Mozaiki z Rawenny” - kopie bizantyjskich arcydzieł prezentowane
w Muzeum Archeologicznym; tam również niezwykle ciekawa stała
kolekcja sztuki starożytnej, do czerwca

• Festiwal Muzyki Bałkańskiej, kwiecień

• Międzynarodowy Festiwal Marionetek, z udziałem m.in. artystów
indonezyjskiego teatru cieni, a także Włochów, Hiszpanów, Turków,
Brazylijczyków, maj

• „Adam's Lament” - światowa prapremiera utworu słynnego
estońskiego kompozytora Arvo Pärta napisanego specjalnie dla
Stambułu, dawny kościół św. Ireny, 7 lipca

• „Historia dla miasta, Konstantynopol, Stambuł” - międzynarodowy
projekt muzyczny, a w jego ramach m.in. występ amerykańskiego
profesora Roberta Labaree, który zrekonstruował używaną niegdyś na
Bliskim Wschodzie harfę cheng, od 350 lat zaginioną, 18 lipca

• Otwarcie Muzeum Wysp Książęcych - słynnego archipelagu na morzu
Marmara, gdzie nie ma w ogóle samochodów i gdzie od wieków
odpoczywają mieszkańcy metropolii (godzina promem z centrum). Muzeum
ulokowano na największej z wysp Büyükadzie, 25 lipca

• Koncert U2 na stadionie Atatürka, 6 września

• W dzielnicy Cukurcuma otworzy podwoje The Museum of Innocence
inspirowane najnowszą powieścią noblisty Orhana Pamuka o tym właśnie
tytule, której akcja dzieje się w Stambule. Ma to być poetycki hołd
złożony miastu poprzez filmy, zdjęcia i pamiątki dokumentujące
kulturę i życie codzienne od lat 50. minionego wieku do dziś,
wrzesień

• Wystawa „Od Bizancjum do Stambułu” w Sakip Sabanci Museum w willi
nad Bosforem przedstawi historię imperium poprzez dzieła sztuki i
historyczne pamiątki - prawdziwe skarby wypożyczone z Watykanu,
Luwru, Ermitażu, British Museum i z całej Turcji, wrzesień-
październik

***

Ponadto zaplanowano m.in. festiwale muzyki z Bałkanów, Bliskiego
Wschodu i Kaukazu, a w wielu miejscach rozbrzmiewać będzie turecka
muzyka ludowa i dworska. Koncerty pod wspólnym tytułem "Muzyka
stambulskiej architektury" usłyszymy w starych pałacach i
świątyniach, do tej pory często niedostępnych.

Siedmiu wybitnych europejskich artystów przez dłuższy czas będzie
przemieszkiwać w Stambule, realizując własne projekty i prowadząc
warsztaty. W projekcie "Lives and Works in Istanbul" uczestniczą
m.in. Hiszpan Antonio Muntadas zajmujący się sztuką wideo i
instalacjami, Chorwatka Sanja Iveković, performerka i fotografka,
oraz Grek George Lappas, rzeźbiarz. Dołączy do nich stu
stambułczyków, zaś efekty ich działań będzie można oglądać w Centrum
Produkcji Artystycznej w Yenikapi.

Uwaga! Ogłoszono też międzynarodowy konkurs na powieść o tematyce
stambulskiej!

Rezerwujcie więc daty w kalendarzu (i loty) do Stambułu.